Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Wykluczenie cyfrowe i tanie wino

stycznia 13, 2014 Posted by Onufry Okowita , , , , 2 comments

Jako że ostatnio Polska walczy z wykluczeniem cyfrowym urzędnicy w całym kraju biedzą się jak ową walkę wygrać. Są oczywiście w sytuacji lepszej niż błędny rycerz z La Manczy, z tego powodu że to właśnie oni stoją po tej ostrej strony kopii i mielą. Gmina Wolsztyn dzięki ciężkiemu mieleniu papierków przez cały batalion urzędników, uzyskała unijne pieniądze na pomoc dla najbiedniejszych, którzy są wykluczonymi cyfrowo. Kasa została przeznaczona na komputery. Część z obdarowanych wykorzysta laptopy zgodnie z przeznaczeniem. Część wolała jednak mieć gotówkę w kieszeni. Nie może więc dziwić, że w sprzedaży pojawiły się laptopy „z drugiej” ręki. Na dodatek dokładnie takie same, jak te rozdawane przez gminę.
Każdy z darowanych potrzebującym laptopów (plus jego oprogramowanie) kosztował, bagatela, prawie 5,5 tys. zł. Jeden z nich trafił do gościa, który przedkłada tanie wino nad bułkę z kiełbasą. Zaraz po wyjściu z ratusza, gdzie smakosz otrzymał nowy sprzęt, odezwało się w nim wielkie pragnienie. Próbował sprzedać laptopka za 500 zł. Inni potrzebujący wstawili sprzęt do wolsztyńskich lombardów...
Oczywiście urzędnicy nie mieli oficjalnych informacji na temat ewentualnego sprzedawania laptopów przekazanym wybranym rodzinom w ramach programu unijnego. Sprzęt jest własnością gminy, więc jeśli zostanie sprzedany - sprawa zostanie zgłoszona policji. Zabezpieczeniem Urzędu mają być okresowe kontrole przeprowadzane przez pięć lat w celu sprawdzenia czy „obdarowana” rodzina nadal posiada (i korzysta) z laptopa. Ponadto sprzęt ma być wyposażony w odpowiednie oprogramowanie, które ma ewentualnego nabywcę natychmiast namierzyć.
Troszkę zabawne jest to zabezpieczenie. Trochę czasu, odpowiednie umiejętności i... Ale nie to jest istotne. O wiele ciekawsze wydaje się nowe pole działalności urzędników, które będzie skutkowało także nowymi komórkami w odpowiednich urzędach. Zdaniem premieru Tusku do 2020 roku wszyscy Polacy będą podłączeni do szerokopasmowego internetu, a ktoś musi nad tym czuwać. W poszczególnych miastach, gminach, powiatach, województwach... Bezrobocie spadnie! W cudowny sposób.
Drugie pytanie, które nasunęło mi się niejako mimochodem, brzmi: jakim cudem laptop może kosztować 5,5 tys.? Ma cerować kalesony i wykonywać inne ręczne robótki? A bardziej serio: kto na tych lodach zarobił?

2 komentarze:

  1. Oj oj Piotrze. Podstawowy błąd powielony za artykułem... Jeśli podzielisz kwotę na jaką opiewał przetarg przez liczbę laptopów, to fakt - wyjdzie 5,5k /laptopa. Ale sprawdź co było przedmiotem przetargu (sprawdziłem) bo nie same laptopy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też sprawdziłem. Poniewczasie wprawdzie i gdyby całą sumę dzielić na liczbę lapków wyszłoby po ponad 9 tys. Wiem o co Ci chodzi, mnie jednak bardziej interesuje zaplecze przetargu. Swego czasu na macierzystej uczelni obserwowałem takie zaplecze i brudne paluchy rozstrzygających przetarg, oraz pracą komórki koordynującej przetargi. Ile pieniędzy zostało przeznaczonych na opłacenie tych niezwykle potrzebnych urzędników, to historia. A właściwie nie historia ale teraźniejszość i przyszłość...

      Usuń