„O nieszczęsne królestwo i zginienia bliskie, gdzie ani prawa ważą ani sprawiedliwość ma miejsce, a wszystko złotem kupić trzeba”. Święte słowa mistrzu Kochanowski, święte słowa. Wszystko coś napisał, słusznym było, a dzisiaj przychodzi nam szukać polskości. Towar to bowiem deficytowy. Albo deficytowym się staje. Aby to wyśledzić, trudzić się specjalnie nie trzeba. Spora grupa osób znanych z tego, że są znani, na wyprzódki deklaruje pogardę dla naszego pięknego i nieszczęśliwego kraju, albo ludzi tu mieszkających.
Jednemu dziennikarzynie śmierdzą kurczaki spożywane przez jego rodaków w samolocie, znana „specjalistka” od Biblii wyjeżdża na Zachód od lat co najmniej kilku, pewna kiepska aktorka o nazwisku niedawnej ministry deklaruje, że ma w głębokim poważaniu „boga, honor i ojczyznę”, zaś artystka zarabiająca przewlekłymi dźwiękami wydawanymi z otworu gębowego wrzeszczy, iż ucieknie stąd na odgłos pierwszej kuli karabinowej.
Odrobinę to zabawnym się wydaje. Polskie złote im bowiem na konta spływają. W Polsce siedzą i się w polskim smrodzie wędzą. Gdy pismakowi coś śmierdzi, on niezwłocznie szuka innego powietrza...
Niepokoi efekt wszystkich poczynań owych osób deklarujących, że Polska to mierzwa. Redakcji „Do Rzeczy” wydało się to palące do tego stopnia, że zapytała grupę propagatorów polskości o książki czyniące nas Polakami. Jakub Kowalski, który podjął się tego zadania, zauważył, że „bezdyskusyjnie wygrywają dwie pozycje: „Pan Tadeusz” Adama Mickiewicza (1834), wierszowany dwunastoksiąg zaczynający się pamiętną frazą „Litwo, Ojczyzno moja” oraz „Trylogia” Henryka Sienkiewicza - czyli „Ogniem i mieczem” (1884), „Potop” (1886), „Pan Wołodyjowski” (1888) - powieść historyczna napisana dla pokrzepienia serc tak wtedy, jak i dzisiaj. Bez nich z naszą polskością byłoby kiepsko. Potem są „Dziady”, „Lalka” „Wesele” „Beniowski” i inne żelazne pozycje. Są także zapomniani twórcy, tacy jak Stanisław Rembek, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Stanisław Brzozowski i Andrzej Bobkowski. Nieoczekiwanie także lektury dla dzieci: „Koziołek Matołek”, „O krasnoludkach i sierotce Marysi” „W pustyni i w puszczy”.
Książki, które znalazły się wśród tych propagujących polskość, otworzyły kilka przegródek w mózgu pismaka, który na wyprzódki chciałby dodać kilka swoich propozycji. Przede wszystkim pochłanianą w dzieciństwie serię przygód Tomka Wilimowskiego spisaną przez Alfreda Szklarskiego, cykl piastwowski Karola Bunscha oraz powieść Bolesława Mrówczyńskiego „Dutur z rajskiego ogrodu”. W okresie dorosłości najwięcej do myślenia dały pismakowi książki Melchiora Wańkowicza („Tworzywo” i „Na tropach Smętka”), powieści Józefa Mackiewicza („Kontra” i „Lewa wolna”) czy Sergiusza Piaseckiego („Zapiski oficera armii czerwonej”).
Teraz pora na odpowiedź nowoczesnych. Lisku nie krępuj się. Czubaszek, Peszek, Stuhrowie, Pasikowski i Wojewódzki czytają na pytania...

0 komentarze:
Prześlij komentarz