Czasem, gdy kręcę pedałami poruszając się niespiesznie między coraz mniej malowniczymi wioskami Lubelszczyzny, przychodzą mi do głowy dziwaczne myśli. Przywołam tutaj jedną z nich.
„Wyobraziłem sobie, że mam na imię Dikembe albo Ali (dla tej opowiastki to niewielka różnica), siedzę sobie na zydelku przed chatą i popijam mleko z wieczornego udoju. Obok mnie skubie sobie resztki trawy moja koza. Między jednym a drugim łykiem dumam o tym co tu zrobić z całą resztą żywota. Wprawdzie skończyłem studia na wydziale lekarskim, jednak w Mali, czy Libii jest tylu lekarzy, że nie mam szans na znalezienie sensownej roboty. Co robić? Zainwestować i kupić jeszcze kilka kóz aby rozwinąć hodowlę i zająć się produkcją i handlem serem? A może sprzedać cały dobytek i udać się do Europy, gdzie za samo bycie uchodźcą dają jaki, taki szmal i całymi dniami przesiadywać przed kafejką, palić fajki, popijać kawę a wieczorami obcować cieleśnie z Europejkami, w zafajdanych przez ziomków, zaułkach?
Nie trzeba długo dumać. Jadę! Wprawdzie kozy są fajne, jednak Europejki są mniej owłosione i mają bardziej opływowe kształty. Kawa też ma swoje zalety...
No tak, ale jaki kraj wybrać? Do Anglii ciężko się dostać, we Włoszech, Francji czy w Niemczech za dużo ziomków. W „New York Times” i „Guardianie” czytałem, że w Polsce są prawie sami straszni faszyści. Nic tylko maszerują i szukają murzynów. czy wyznawców proroka, a potem nie wiadomo co mogą złapanym zrobić. Mustafa, zresztą informatyk po politechnice, mówił niedawno, że ponoć sprzedają takich Wietnamczykom, a te bydlaki podają murzynów, jako kurczaki, a z muzułmanów robią wieprzowinę! A szkoda, bo tam najładniejsze foczki... Gdzie jechać, gdzie jechać?”
Jeśli jakiś neomarksista, czy jakaś feministka poczuli się zbulwersowani powyższą wydumką, to... wcale mi z tego powodu nie jest przykro. Jeśli zaś jakikolwiek narodowiec zarechotał, to wcale nie było moim celem wywołanie jego śmiechu. Porównując niewątpliwych przeciwników, jakimi są narodowcy i marksiści, dochodzę do przekonania, że są oni jednako zmanipulowani. Narodowcy starają się jak mogą zachowywać niczym cywilizowani ludzie, powstrzymując się przed przywaleniem w pysk jakimś cymbałom wyzywającym ich od faszystów. Z kolei neomarksiści, głośno krzycząc o miłości, pokoju, tolerancji i szacunku do innego człowieka, odmawiają tego tym, którzy mają inne od nich poglądy na świat.
Jedyną zabawną kwestią, jest narracja jaką sprzedają wyznawcy postępu całemu światu. Oto w „New York Times”, „Washington Post”, „Guardian”, „Politico”, na pejsie, twitterze i wszędzie gdzie się da, marksiści straszą tymi okropnymi faszystami.
Na chłopski rozum wychodzi mi, że ci który wyzywali ludzi, chcących w Warszawie i innych miastach przez chwilę cieszyć się z setnej rocznicy odzyskania niepodległości, chcą za wszelką cenę przestraszyć takiego Dikembe, albo Aliego czy Mustafę. Widząc takie teksty w ważnych tytułach, na pewno do Polski tacy potencjalni imigranci nie przyjadą. O ile tacy lekarze, czy informatycy potrafią czytać...

0 komentarze:
Prześlij komentarz