Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

niedziela, 8 marca 2015

Włochy i Polska jednak podobne?

marca 08, 2015 Posted by Onufry Okowita , , , , No comments

Gdy tak narzekam, pluję jadem, wyszydzam i próbuję nie oszaleć, przez przypadek natrafiam na tekst, który opływa skołataną czaszkę niczym ożywcza bryza. Przytoczę tutaj fragment, który, jakby w mordę strzelił, odnosi się i do naszej polskiej rzeczywistości. Wystarczy, zamiast Włoch wstawić Polskę, zamiast spaghetti wstawić sushi, zamiast nazwisk wielkich Włochów – Wielkich Polaków i...
„Oczywiście, moja Ojczyzna, moje Włochy, to nie te same Włochy co dzisiaj. Włochy biesiadne, cwaniackie, wulgarne, Włochy Włochów, którzy myślą tylko o tym, żeby pójść na emeryturę przed pięćdziesiątką, i którzy pasjonują się tylko wakacjami za granicą i meczami piłkarskimi. Włochy złe, głupie, tchórzliwe. Włochy małych hien, które tylko po to, żeby uścisnąć rękę hollywoodzkiej gwieździe, sprzedaliby córkę do bejruckiego burdelu(...). Włochy smętne, tchórzliwe, bezduszne, rozdrapane przez zarozumiałe i nieudolne partie, które nie potrafią ani wygrywać, ani przegrywać, ale wiedzą, jak przykleić tłuste zadki swoich przedstawicieli do foteli poselskich albo ministerialnych lub do fotela burmistrza. (...)
o nie są Włochy prokuratorów i polityków, którzy ignorując reguły zgodności czasów, nauczają z monitorów telewizyjnych, popełniając potworne błędy składniowe. (Te zwierzęta nie wiedzą nawet, jak wypowiedzieć zdanie współrzędnie złożone!). To nie są Włochy młodzieży, która mając takich mistrzów, tonie w najbardziej skandalicznej ignorancji, w najbardziej dramatycznej powierzchowności, w próżni. I do błędów składniowych dołącza błędy ortograficzne, a kiedy spytasz młodego człowieka, kim byli karbonariusze, kim byli liberałowie, kim byli Silvio Pellico, Mazzini, Massimo D'Azeglio, Cavour, kim był Wiktor Emanuel II, patrzy na ciebie zgaszonym wzrokiem i z rozdziawioną gębą. (…) A tym bardziej nie są to Włochy cykad, które po przeczytaniu tych notatek znienawidzą mnie za to, że napisałam prawdę. Pomiędzy jednym talerzem spaghetti a drugim będą mnie przeklinać, będą mi życzyć, żeby zabili mnie ich podopieczni, czyli różni Osamowie ben Ladenowie. Nie, nie: moje Włochy to Włochy idealne. To Włochy, o których marzyłam w dzieciństwie, kiedy dostawałam odprawę Wojska Włoskiego - Korpusu Wolontariuszy Wolności i miałam mnóstwo złudzeń. Włochy poważne, inteligentne, godne, odważne, czyli zasługujące na szacunek. I biada tym, którzy mi będą chcieli zabrać te Włochy, Włochy, które istnieją nawet wtedy, kiedy ktoś je zagłusza, wyszydza i plugawi. Biada tym, którzy mi je ukradną, biada tym, którzy mi na nie napadną. Ponieważ czy napadną je Francuzi Napoleona, czy Austriacy Franciszka Józefa, czy Niemcy Hitlera, czy koledzy Osamy ben Ladena, jest mi wszystko jedno. Czy do inwazji użyją armat, czy pontonów - to samo.”
I wstyd mi, że dopiero teraz sięgnąłem po tekst Oriany Fallaci. „Wściekłość i duma” to zapis reakcji włoskiej pisarki na 11 września 2001 roku. Cóż z tego, że diagnoza trafiła w sedno, skoro spłynęła niczym woda po kaczkach? Jeśli ktoś mówi, że świat, w którym żyjemy, nie jest pojebany, to... Ech!

0 komentarze:

Prześlij komentarz