Zafascynował mnie kiedyś film Tarantino - Kill Bill. Reżyser kręcąc go czerpał pełnymi garściami z kina chińskiego i japońskiego. jeden z filmów, które wymienił jako inspirację był Shogun assassin Roberta Houstona z 1980 r. Ten zaś był skróconą wersją przygód samuraj wyjętego spod prawa Okami Itto podróżującego wraz z kilkuletnim synkiem Daigoro. Historia tej dwójki jest dla japońskiego widza banalna, dla polskiego natomiast może być co najmniej kontrowersyjna. Otóż Okami Itto był zabójcą, który pomagał zhańbionym samurajom rozstać się z doczesnością. Otrzymywali oni od shoguna rozkaz aby popełnili seppuku w czym pomagał właśnie Okami zdejmując, przy pomocy katany, głowę osobnika rozcinającego sobie właśnie brzuch. Jedna z egzekucji wykonana na kilkuletnim członku ustosunkowanej rodziny Yagyu wywołała oddźwięk. Nasłanie zabójcy wycięli służbę i żonę naszego bohatera po czym zginęli z ręki mistrza miecza. Od tego momentu ojciec i roczny synek wkroczyli na drogę do piekła. Aby przeżyć Okami wynajmuje swój miecz pokrzywdzonym i wycina ustosunkowanych i skorumpowanych możnych wraz z ich przybocznymi, przebijając się przez zabójców działających na rozkaz Yagyu.
W pierwszym filmie cyklu musi nasz bohater zmierzyć się z bandytami oraz ich mocodawcami, którzy okupują wioskę położoną przy gorących źródłach, co musiało zaowocować strumieniami krwi. wielbiciele kina samurajskiego powinni być usatysfakcjonowani.

0 komentarze:
Prześlij komentarz