Kyjov to miasto w południowych Morawach. Całkiem zwyczajne na pierwszy rzut oka. Ale gdy przyjrzeć się lepiej nabiera czarodziejskiej barwy. Wszystko z powodu szpitala. Wcale nie dlatego, że leczą tam innuiccy szamani, czy babka z Wilkowyi.
Kilkanaście lat temu rajcy postanowili wydać trochę kasy i rozbudować wspomniany szpital o dwa budynki: oddział chirurgiczny i jego zaplecze. Budowlańcy uwinęli się, kontrola przyjęła budynek i niebawem chirurgia zaczęła służyć okolicznym mieszkańcom. Jak to jednak zwykle bywa, chirurgom nie pasował stan techniczny budynku, więc zlecono audyt. Wykazał on sporo nieprawidłowości. Jednak największy kłopot kontrolerzy mieli ze sprawdzeniem budynku zaplecza oddziału chirurgii. Wysilali się strasznie, ale nie byli w stanie go odszukać. Oddzielnego pawilonu nie zbudowano, mimo że firma budowlana otrzymała za jego postawienie równowartość 4,75 mln zł. A urzędnicy dokonali jego formalnego odbioru. Majstersztyk łapownictwa.
W świetle tego dziwi mnie odrobinę nachalność reklamy, w której pewien Czech nabija się z tego, że Polacy nie płacą abonamentu radiowo-telewizyjnego. Rozśmiesza mnie to kilka razy dziennie.
Z Polaków nabijają się Czech, Francuzka i Niemiec. Nauczyciel i trener chcą świecić przykładem dla swoich podopiecznych i płacą. Chwała im!
Ale momencik, za co u diabła płacą? Za stada zatrudnionych bezsensownie dziennikarzy? Za to, że muszą oglądać i słuchać ekspertów podczas transmisji sportowych? Niech płacą! Mnie się to nie uśmiecha. Nie mam ani telewizora, ani radia. Tfu, radio mam w telefonie. Słucham rmf classic, sporadycznie. Ale mam prąd i laptopa i dostęp do sieci. Więc pokrętne urzędnicze umysły kombinowały, że muszę, kurka, oglądać w sieci Wiadomości. A skoro oglądam, mimo że nie oglądam, to muszę płacić abonament. Aj, jednak oglądam. Czasem u rodziców i częściej w Media Markecie. To muszę bulić, czy nie? Bo się pogubiłem.
0 komentarze:
Prześlij komentarz