Najjaśniejsza gwiazda polskiego dziennikarstwa. Słowa
spływające z jego ust są ambrozją dla setek tysięcy Polaków. Od wielu już lat
gromadzi przed telewizorami miliony telewidzów, zaś czasopisma których zostaje
naczelnym znacząco zwiększają sprzedaż. Jest laureatem wielu nagród za
obiektywizm, kreatywność i niezależność. Kim jest ten kolos świata
dziennikarskiego? Pewnie zgadliście bez problemu. A jeśli dodam, że nie jest to
Adam Michnik, to teraz na pewno go zidentyfikujecie. To Tomasz Lis. Obecnie
naczelny „Newsweeka”, poprzednio „Wprost”. Wcześniej nie wiem i nie mam zamiaru
się dowiadywać. Dlaczego?
Jest dla mnie od 2002 roku stracony. Martwiąc się o sprzedaż
swojej książki „Co z tą Polską?” spowodował zamknięcie najbardziej popularnego
serwisu peer-to-peer w naszym kraju. Postanowiłem wtedy, że nie kupię żadnej
jego książki, zaś prowadzone przez niego programy będę omijał szerokim łukiem. Na
dodatek nie kupuję czasopism, których jest naczelnym. Dla zasady. Czasem jednak
powodowany ciekawością siadam w czytelni nad takim czasopismem i przeglądam je
sprawdzając jak bardzo niezależny jest od wpływów brukselskich. I zaśmiewam się
w kułak.
Wstępniak z ostatniego 41 numeru „Newsweeka” poświęcił wyszydzaniu
polityków polskiej niby-prawicy. Na cel wziął europosła Cymańskiego, prof. Glińskiego
i tych, którzy za nimi stoją. Przy okazji gładko przeszedł nad przegraną Obamy
w debacie z Romneyem i zaapelował o wsłuchanie się w kolejne expose Tuska. Bardziej
niezależnego i obiektywnego wstępniaka dawno nie czytałem. Po prostu
fantastyczny! Nie wierzycie? I macie rację! Ale najlepiej oceńcie sami.
0 komentarze:
Prześlij komentarz