Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

piątek, 16 listopada 2012

Babska pisanina

listopada 16, 2012 Posted by Onufry Okowita , , No comments
Dzisiaj kolejny wpis z serii tych bez polityki. Ale nie obejdzie się bez kontrowersji, bo jako, że mam w głębokim poważaniu poprawność polityczną poużywam sobie odrobinę. Na początku muszę donieść, że kolejny już raz utwierdziłem się w przekonaniu, iż należę do grona męskich szowinistów. Kolejnym na to dowodem jest fakt, że z reguły nie czytam książek napisanych przez kobiety. Podkreślę z reguły,gdyż czasem z braku laku sięgam po babską pisaninę i z niewielkimi wyjątkami rzucam ją w kąt po przeczytaniu kilku akapitów.
Spośród dwudziestu najpopularniejszych polskich pisarek, do których należą (alfabetycznie): Joanna Chmielewska, Sylwia Chutnik, Agnieszka Drotkiewicz, Izabela Filipiak, Natasza Goerke, Manuela Gretkowska, Katarzyna Grochola, Małgorzata Kalicińska, Julia Kamińska, Bożena Keff, Marzanna Kielar, Teresa Lebkiewicz – Urbanowicz, Dorota Masłowska, Magdalena Miecznicka, Małgorzata Musierowicz, Małgorzata Rejmer, Hanna Samson, Ewa Siarkiewicz, Izabela Sowa, Monika Szwaja, Olga Tokarczuk i Magdalena Tulli, czytałem za szczeniaka jedynie Chmielewską i Tokarczuk. Spróbuję podejść jeszcze do Masłowskiej a reszty nie tknę najmniejszym nawet palcem.
Od razu przyznam, że nie obchodzi mnie czy dana książka jest arcydziełem, albo sprzedaje się rewelacyjnie. Po prostu kilka pierwszych akapitów, czasem stron, odrzuca mnie silniej niż zapach wydobywający się z przepełnionego szamba. I koniec! Nie byłbym uczciwy, gdybym powiedział, że mam tak tylko z babską pisaniną. Czasem trafiam na książki podpisane męskim imieniem i nazwiskiem, których nie kończę z racji ich słabości. Gdybym chciał określić je grafomaństwem, to nie mogę, bo nie kwalifikują się nawet tutaj (patrz wpis: Uwaga kiepska książka!). Przykładem wyjątkowego chłamu jest pisanina Terry'ego Goodkinda. Siedem tomów badziewia, w których czasem można trafić na coś zdatnego do czytania. Przeczytałem to, ale do dziś mam wrażenie, że za słowotokiem nie mógł stać normalny facet. A przecież jestem miłośnikiem fantasy! No właśnie!!! Jeśli jestem takim zwolennikiem fantasy, to moglibyście zapytać, czy czytałem serię i Harrym Potterze? Odpowiem: A kto ją napisał? Baba! I macie odpowiedź.
Nawet nie lubię książek gdzie autorzy osadzili w głównej roli kobietę, jak np. bardzo ciekawy cykl Davida Webera o Honor Harrington. I nic na to nie poradzę. Jest jak jest! Nieraz zadawałem sobie pytanie: Dlaczego przeszkadzają ci ty stary... książki napisane przez kobiety? Ano to dziwne, bo nie zawsze tak było. W szczenięctwie czytałem produkty niewieście i czasem je aprobowałem, np. książki Elizy Orzeszkowej czy Agathy Christie, ale wraz z przybywaniem krzyżyków na karku gusta czytelnicze zaczynały się zmieniać i trach. Teraz nawet spoglądam podejrzliwie na facetów, którym czytanie babskiej pisaniny sprawia frajdę. No, ale może to ze mną coś nie tak? I nie pasuję do dzisiejszego świata?

0 komentarze:

Prześlij komentarz