Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

czwartek, 17 stycznia 2013

Beton bis

stycznia 17, 2013 Posted by Onufry Okowita , , , , No comments
Pod ostatnim wpisem znalazły się dwa komentarze Anonimomego Anonima (AA), który od czasu do czasu dorzuca swoje trzy grosze do tego, co zamieszczam na blogu. Komentarze zasługują na uwagę, gdyż znajdują się w nich wątpliwości nad którymi już jakiś czas temu przestałem zaprzątać sobie głowę. Spróbuję zatem na nie odpowiedzieć.
1. Poruszane były na blogu tematy m.in. związane ze służbą zdrowia - sam uważam, że mechanizm jest kaleki, jednak jeśli mielibyśmy sami opłacać składki, kogo byłoby stać na zachowanie życia w naprawdę groźnej chorobie? Według wolnorynkowców sam opłacam składki, i jest to ze wszech miar dobre założenie, jeśli zakładasz, że grozi ci co jedynie grypa. Znów mamy czyste prawo czystego kapitalizmu - jeśli nie stać Cię na leki....
Problem jest złożony, ale jak najbardziej do rozwiązania. Otóż jesteśmy społeczeństwem merkantylnym, gdyby było to możliwe zachowywalibyśmy się tak, jak osobnicy pogardzani przez głównego bohatera „Buszującego w zbożu”. Odmóżdżając Polaków rządzący stawiają ich w szambie po uszy. Od momentu gdy Polska stała się państwem socjalistycznym wmawia się nam, że mamy darmową służbę zdrowia i wszyscy możemy być leczeni równie dobrze. W rzeczywistości zawsze byli równi i równiejsi. Nie będę teraz pisał o „dowodach wdzięczności”, którymi równi starali się zdobyć lepszą opiekę, a które zasilały „cieniutkie” budżety lekarzy prowadzących. Faktem jest, że zawartość kopert nie wyrównuje kosztów leczenia i operacji, ale warto zauważyć, jak często pojawiają się w gazetach, w sieci i w innych miejscach prośby o pomoc. Niektóre operacje są zbyt drogie aby NFZ było na nie stać. Natomiast co do reszty trzeba sobie zadać pytanie: ważniejsza jest dla mnie nowa fura, plazma i zmywarka czy zdrowie? Gdy mamy trochę rozumu w głowie, ubezpieczyć się możemy sami na ten wspomniany przez Ciebie wypadek grypy, natomiast resztę kasy wpłacać na konto ewentualnie pchać do skarpety. Ale o takich sprawach trzeba myśleć z wyprzedzeniem, co znacznie utrudnia państwo poprzez wspomnianą darmową służbę zdrowia.
2. „Ale chodzi o „betoniarzy” - nie tylko mają obszary lęgowe w urzędach państwowych, sam pracowałem u ponad 10 różnych pracodawców (tylko jeden państwowy) i powiem tak - ilu jest nadętych bubków, wyznających tezę, że to właśnie ONI są solą tej ziemi i utrzymują całe to gów..no. Prosty przykład - Pan S. posiada firmę (2 stałych pracowników, minimalna krajowa + premie „pod stołem”), dodatkowo cyklicznie bierze na staż uczniów (każdy dotowany z UM), prowadzi baaardzo kreatywną księgowość i rok w rok wykazuje straty. Fakturka to jego najlepszy przyjaciel - z lubością zmieni tam każdą kwotę, byleby „podatek był mniejszy”. O swoje faktury walczy jak lew, nieraz z pomocą kolegów z siłowni - wystawione dla niego potrafią tygodniami przebywać w stanie „już właśnie poszedł przelew”. Zresztą, co mu zrobią - on i tak nic nie ma, cały majątek jest na córcię.”
W tym przypadku również winowajcą jest państwo. Tworząc takie, a nie inne warunki do prowadzenia biznesu, z rynku zostali wypchnięci uczciwi ludzie. Została, bezlitosna hołota w stylu pana S., ludzie z plecami w postaci znajomych w państwowych urzędach, którzy mogą realnie wpłynąć na wyniki przetargu, oraz cała reszta balansująca na krawędzi. Wiąże się to z punktem trzecim.
3. „Na koniec - wspomniałeś o swoim Ojcu, prowadzącym prywatną działalność - mój jeszcze kilka lat temu prowadził jakoś funkcjonującą firmę transportową. Dziś, na skutek zmian prawnych nakładających na małych przewoźników olbrzymie wymagania (w tym depozyty, karty kierowcy, winiety, podatek drogowy i masę, masę innych) wiedzie mu się mizernie. Tylko że zmiany te, wydane przez nasze Państwo, zostały wylobbowane przez duże, międzynarodowe firmy spedycyjne. Znów prawa kapitalizmu.”
W tym przypadku chyba się mylisz. To nie prawa rynku ani kapitalizm tworzyły prawo w Polsce. Pisałem kilka razy o tym, że Polska zmarnowała szansę po 1989 roku, między innymi dzięki braku działań ze strony powolnego Mazowieckiego i trockistów Michnika, Kuronia i ich przyjaciela wolnomularza Geremka oraz bardzo sprawnym działaniu młodych wilków z PZPR. Cwaniaki przyciągnęli do siebie kombinatorów pazernych na władzę i pieniądze, którzy rokrocznie produkowali ciągłe zmiany w prawie, które tak usprawniły funkcjonowanie państwa, że uczciwi ludzie niemal zniknęli z biznesu. Tajemnicą poliszynela jest to, że w Polsce ustawę można kupić, więc skorzystały na tym nie tylko międzynarodowe firmy spedycyjne, ale i cała masa innych. Polecam artykuły Aleksandra Pińskiego z nowego składu „Uważam Rze”, albo książki Ziemkiewicza (te nie sf). Więc niestety w naszym przypadku nie jest możliwy umiarkowany interwencjonizm państwa, bo przy władzy bezustannie pozostawali ci (mimo kilku wyborów parlamentarnych i zmian rządów), którzy widzieli przed sobą jedynie koryto.
Natomiast co do służb, które mają łapać przestępców, to przychodzi mi do głowy Szwecja, w której to jeszcze w latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku funkcjonowała prywatna policja i nikt nie musiał zamykać auta i pilnować teczki. Gdy władzę przejęli socjaliści, upaństwowiono policję i niedługo potem zamordowano premiera Olofa Palmego. Zbieg okoliczności?
Zdaję sobie sprawę, że żyjąc w kraju, w którym na każdym kroku jesteśmy karmieni bzdurami przekazywanymi z pełnym przekonaniem, myślenie wolnościowe wydaje się mrzonką. Noszę się z myślą, aby dokładnie prześledzić budżet państwa i sprawdzić jak duży procent PKB idzie na poszczególne cele i co tak naprawdę trafia do budżetu. Będzie to diabelnie trudne bo nie jestem ekonomistą, ale...

0 komentarze:

Prześlij komentarz