Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

poniedziałek, 11 marca 2013

Durniejemy...

marca 11, 2013 Posted by Onufry Okowita , , No comments

Biblioteka Narodowa opublikowała niedawno kolejny raport o czytelnictwie. Jeśli ktoś łudził się, że ubiegłoroczny i alarmujący w swoim tonie raport wstrząśnie rodakami i pójdą oni po rozum do głowy, musi niestety przełknąć gorzką pigułkę. Jest bowiem jeszcze gorzej niż rok temu. Jako naród durniejemy coraz to bardziej i wygląda na to, że taki trend potrwa jeszcze jakiś czas. Ale do rzeczy.
Przyjmując, że ilościową miarą bycia „rzeczywistym” czytelnikiem jest deklaracja przeczytania siedmiu lub więcej książek w ciągu roku, należy podtrzymać twierdzenie sprzed dwóch lat o stabilności tej kategorii społecznej (kilkuprocentowe wahania głównego wskaźnika czytelnictwa w trzech ostatnich badaniach wynikają z odpowiedzi, jakich udzielali czytelnicy sporadyczni). W 2012 roku osób, które można uznać za „rzeczywistych” czytelników, było 11%. Warto przypomnieć, że w ciągu dekady 1994-2004 odsetek takich osób wynosił 22-24% i to właśnie spadek do obecnego poziomu, jaki dokonał się pomiędzy 2004 a 2008 rokiem, należy uznać za najważniejszą zmianę w postawach Polaków wobec czytania książek. To możemy przeczytać w raporcie. Niespecjalnie to optymistyczne. Chociaż nie poważam specjalnie statystyki, ale to 11 procent czytających Polaków powyżej 15 roku życia zmusza do zastanowienia.
Pisałem już, że durniejemy? Durniejemy mimo tego, że coraz więcej z nas zdobywa w wielkim znoju wykształcenie wyższe. Studia wymagają posługiwania się wzrokiem, nie tylko do śledzenia pląsających i wyjących „talentów”. Zdają sobie sprawę z tego nawet studenci uczelni technicznych, bo przez egzaminy bez śledzenia oczami literek raczej przejść się nie da. Wystarczy jednak zdobyć papierek a potem czary mary, hokus pokus i bach – książki i czasopisma wymagające odrobinę myślenia – do śmieci.
Z drugiej strony zadziwiające jest inne zjawisko. Na rynku pojawiają się ciągle nowe czasopisma oraz wydawnictwa i, o ile są rozsądnie prowadzone, dają sobie radę. Książki już dawno temu wyciekły z księgarni trafiając do marketów, gdzie znalazły miejsce obok ogórków i ekspresów do kawy. Poza tym ciągle rozwija się rynek książek elektronicznych. A mimo tego czytelnictwo spada. Czyżby książki trafiały na półki biblioteczek snobów, którzy je kupują, bo posiadanie głośnych publikacji jest trendy?
Spadku czytelnictwa nie powstrzymały akcje typu: „Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!”, którym twarzy i głosów użyczyli znani nie tylko z tego, że są znani. Przecież w gruncie rzeczy w alkowie książka może razić nieczytających. Mogą oni zapytać: „to już nie jestem dość dobry dla Ciebie? Przed ślubem jakoś Ci nie przeszkadzało, że nie czytałem!”
Zadowoleni ze spadku czytelnictwa są chyba tylko klasa polityczna i krzykacz z Torunia którzy opierają swój sukces na medialnych przekazach trafiających głównie do mało wyrobionych intelektualnie oglądaczy TV i słuchaczy jedynej słusznej stacji.
I tak wiem oczywiście, że tekstu tego nie przeczytają nieczytający. Ale utyskiwanie na coraz większe durnienie Polaków obniża mi chociaż odrobinę poziom wkur...

0 komentarze:

Prześlij komentarz