Codziennie jakaś współczująca dusza udostępnia na swojej fejsbukowej ścianie zdjęcie dzieciaka, który jest śmiertelnie chory. Do zdjęcia dołączony jest zwykle tekst z opisem choroby i prośbą o pomoc, która ma się objawić udostępnieniem tegoż zdjęcia na swojej ścianie. Czasem zdjęcie cierpiącego dzieciaka, czy zwierzaka (bo niektórych bardziej rusza los zwierzaków niż dzieci) jest fejkiem, zaś cała akcja ma zapełnić sakiewki oszustów. Nie mam ochoty wnikać i sprawdzać, które są rzeczywistymi prośbami a które próbami łatwego wyciągnięcia kasy.
Istotne jest tutaj coś innego. Dlaczego rodzice chorych dzieci na fejsbuku, w prasie, na plakatach umieszczanych za sklepowymi szybami muszą zabiegać o to, żeby obcy ludzie pomogli ratować im ich chore pociechy? Czyżby nie odprowadzali składek do odpowiednich państwowych instytucji?
Jeśli udało im się i mają pracę na pełny etat, wtedy odprowadzają. W przypadku umów „śmieciowych” sytuacja wygląda nieco inaczej jednak rezultat jest identyczny. Jeśli dziadkowie nie są milionerami, pomoc osób obcych jest niezbędna. Powód jest zazwyczaj jeden: NFZ nie da środków na tak drogie leczenie. Dlaczego?
Do głowy przychodzi mi pewien niespecjalnie adekwatny przykład. Jeśli jesteś posiadaczem samochodu musisz opłacać ubezpieczenie. W przypadku wypadku firma ubezpieczeniowa (okiem biegłych) dokonuje oględzin i decyduje o wielkości szkody i ewentualnym odszkodowaniu. Kasę można schować do kieszeni i samemu kombinować z jak najtańszą naprawą, albo wybrać rozliczenie między ubezpieczycielem a warsztatem naprawy – tak to przynajmniej wyglądało kilka lat temu. Jeśli wypadkowi uległa wypasiona fura za kilkaset tysięcy, wtedy... ubezpieczyciel wykłada ciężką forsę. I nie ma, że boli! Wiadomym jest, że ubezpieczyciele nie wykładają kasy ze składek wpłaconych jedynie przez uczestników wypadku. Tak to powinno działać w każdym przypadku!
Tym bardziej jeśli idzie nie o głupią naprawę samochodu, ale o ratowanie życia ciężko chorego dziecka. A jeśli za systemem zdrowotnym stoi państwo, które mieni się opiekuńczym, pobierające składki od milionów ludzi, wtedy opłacenie głupiego tysiąca operacji w szwajcarskich klinikach powinno być jak ubicie komara.
A jak to wygląda w rzeczywistości? Wszyscy na to patrzymy, ale nie widzimy. Otwórzmy oczy! Trzeba pogonić tą bandę załganych socjalistów mydlących nam oczy i żyjących wygodnie ze wydzieranych nam pieniędzy!
0 komentarze:
Prześlij komentarz