Jeden z bohaterów powieści Roberta A. Heinleina „Kawaleria kosmosu”, sierżant Zim wypowiedział pewne niezwykle ciekaw zdanie: Całkowicie mylisz się, synku. Nie ma nic takiego jak niebezpieczna broń. Są tylko niebezpieczni ludzie.
Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że zwykły człowiek patrząc na młotek zastanawia się czy będzie musiał w najbliższej przyszłości wbić kilka gwoździ i gdy przypomni sobie, że żona już od pół roku napomyka o kwiatkach, które trzeba powiesić, wtedy go kupuje. Gdy zwykły człowiek będący szczęśliwym posiadaczem domu na przedmieściach wypatrzy w markecie siekierę wie, ż niebawem będzie nią przecinał drewno zakupione z myślą o zimie. Z kolei nóż dla takiego osobnika będzie służył do krojenia kiełbasy, ciasta, smarowania pieczywa itp. Natomiast jeśli jego wzrok padnie, podczas wizyty w sklepie z militariami, na rewolwer pomyśli o tym, że posiadając go będzie się czułby o wiele bezpieczniej, bo okolica już nie taka jak niegdyś.
Z kolei osobnicy nieposiadający szyi, czyli tacy, których torsy stanowią jedność z pozbawioną owłosienia głową wpatrują się w młotki, siekiery, noże i rewolwery z odrobinę innym nastawieniem. Młotek i siekiera służą takim to uderzania swoich bliźnich w głowy, nożami zwiększają liczbę otworów w ludzkim ciele, zaś rewolwer zwiększa siłę argumentów w sporach o portfele i eliminuje świadków owych dyskusji. Ciekawostką może wydać się to, że podobnie o wspomnianych przedmiotach myślą policjanci...
Świadczy o tym choćby niedawna demonstracja przed gmachem krakowskiej prokuratury przeciwko wzrostowi przestępczości w stolicy Małopolski zorganizowana przez młodzieżówkę Solidarnej Polski. Działacze i działaczki wymachiwali podczas protestu maczetami, które miały symbolizować prawo buszu od pewnego czasu królujące w Krakowie. Policjanci zwinęli ich bez litości na dołek.
Wydaje się, że podobne protesty organizowane są coraz częściej, co pozwala na smutną konstatację, że rośnie przestępczość i jednocześnie spada skuteczność działań prewencyjnych stróżów prawa. Jednocześnie dopadło mnie przeczucie, że zaczyna się spełniać to co opisał Robert A. Heinlein w przywołanej wyżej książce. Dlatego warto mieć pod ręką jeden z wymienionych przedmiotów. Ale o tym innym razem.

0 komentarze:
Prześlij komentarz