1 sierpnia 2013 roku niedługo po 20 dotarłem na Plac Zamkowy. Wyciągnął mnie tam stary druh i zrobił bardzo słusznie. Pod Zamkiem tłumy słuchały niezakazanych już piosenek, śpiewały razem z artystami i dawały zarobić kręcącym lody. Stojąc pod Kościołem Świętej Anny wymienialiśmy uwagi na temat Powstania. Było potrzebne? Po co wybuchło? Kto stał za jego wybuchem? Komu było na rękę? Dlaczego Sowieci stojąc za Wisłą spokojnie patrzyli na śmierć miasta i powstańców? Rozmowa, w gruncie rzeczy jałowa, znakomicie wkomponowała się w dyskusję, równie jałową, nad nową książką Piotra Zychowicza o Powstaniu Warszawskim, która ukazała się nakładem wydawnictwa Rebis niedługo przed 69 rocznicą jego wybuchu.
Ciąg dalszyna Verbum
0 komentarze:
Prześlij komentarz