Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Jak Kali nagrywać...

czerwca 16, 2014 Posted by Onufry Okowita , , , , No comments

I to jest chyba najzasadniejsze pytanie. Afera, która rozpętała się za sprawą tygodnika „WPROST” potrząsnęła odrobinę merdiami w Polsce. Gdzieś coś ktoś nagrał i tajemniczymi kanałami dostarczył do redakcji wspomnianego tygodnika, po czym redaktorzy oznajmili, że mają ładnych kilka godzin takich nagrań, oraz że będą je upubliczniać stopniowo. Pomysł przedni. Sprzedaż ponoć kulała ostatnio, więc taka bomba jest niczym wygrana na loterii. Afera miała obalić rząd premieru Tusku i co? Jajco!

Ciekawa była redakcja wszystkich człowieków wolności i tolerancji zebranych do kupy przez nadredaktora Lisa. Co komentarz na platformie „Na Temat” to coraz większe rozbabrywanie sprawy. A to, że po pijaku różne rzeczy się gada, a to że takie rozmowy są zupełnie normalne dla ludzi zatroskanych o los naszego pięknego i nieszczęśliwego kraju. Co ciekawe i Sienkiewiczowi o Belce zdarzyło się wreszcie wyartykułować otworami gębowymi kilka całkiem słusznych konstatacji! Gdy jednak usłyszałem głos samego najjaśniejszego premieru witki mi opadły!
To, że te rozmowy zostały nagrane w sposób nielegalny, nie podlega dyskusji. Najważniejsze to ustalić, kto i w jakim celu nagrywał. Każdy, kto zna chociaż elementarnie konstytucję, wie, że takie pogaduszki nie mogą mieć żadnego realnego wpływu. Założenie szefa MSW, że lepsza sytuacja gospodarcza to lepsza sytuacja PO, nie jest odkrywcze.
Wżdy to logika godna sienkiewiczowskiego Kalego. Jak my podsłuchiwać i nagrywać wszystkich to dobrze, gdy nas nagrają to olaboga, gwałtu rety!

Ciekawi mnie tylko co takiego się stało, że tajemniczy sprawcy nagrań zdecydowali się wyciągnąć je akurat teraz. Zarówno wprowadzenie po cichu do szkół wychowania seksualnego, jak i wyjęta spod łóżka decyzja o wypłacaniu „emerytur”, jak powtarza Kataw Zar, niedoholokaustowanym Żydom wydają się zbyt mikre, aby wyciągać na wierzch to, co wszyscy wiedzą, ale nie mówią przed kamerami (z wyjątkiem JKM i jego otoczenia). Mogę się jednak mylić, jeśli bowiem wziąć pod uwagę słowa Stanisława Michalkiewicza sprawa staje się znacznie poważniejsza:
Oto z wypowiedzi pana Sebastiana Rejaka, pełniącego w warszawskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych operetkową funkcję ambasadora do kontaktów z diasporą żydowską, dla izraelskiej gazety „Times of Israel” dowiedzieliśmy się, że na skutek uchwalenia przez Sejm rządowego projektu ustawy - nowelizacji ustawy o kombatantach, Żydzi uważający się za ocalałych z holokaustu będą od Polski otrzymywali emerytury w wysokości co najmniej 100 euro miesięcznie. Pretendentów jest ponoć w samym Izraelu 50 tysięcy, a ilu w diasporze - to się dopiero okaże, kiedy wiadomość o tej radosnej możliwości rozejdzie się po świecie.
Ta nowelizacja przypominała las zasadzony specjalnie w celu ukrycie listka; były tam przepisy o Korpusie Weterana, o legitymacjach, o Dniu Weterana i tego rodzaju makagigach, ale chodziło o to, by w gąszczu tych rewelacji łatwiej ukryć zapis umożliwiający Żydom uzyskanie od Polski odszkodowań za holokaust. I pieniądze nie są tu najważniejsze, bo najważniejszy jest fakt, że odszkodowania za holokaust zaczyna wypłacać Polska. W takiej sytuacji tylko patrzeć, jak świat dojdzie do wniosku, że skoro Polska wypłaca Żydom z tego tytułu odszkodowania, to znaczy, że poczuwa się do odpowiedzialności za zbrodnie II wojny światowej. Nie wiem, czy taki efekt został przez rząd pana premiera Tuska przewidziany, ale tak czy owak, mamy dwie możliwości: albo ten rząd składa się z durniów - jeśli nie przewidział, albo z łajdaków i zdrajców - jeśli przewidział. Tertium non datur. Nawiasem mówiąc, za nowelizacją tej ustawy głosowały wszystkie kluby i koła parlamentarne, więc odpowiedzialność z tego tytułu spada również i na nie: albo durnie, albo zdrajcy i łajdacy. Tertium non datur.

0 komentarze:

Prześlij komentarz