Pamiętacie, gdy kilka lat temu odebrano noworodka małżeństwu z kilkorgiem dzieci? Decyzję podjęli urzędnicy na podstawie wizyty w wiejskim domu zamieszkiwanym przez rodzinę. Przyszli tacy i w oczy im wpadła sierść na twarzy ojca rodziny, brak łazienki, niemalowane od kilku lat ściany. No i wywiad, z którego dowiedzieli się, że facet nie ma stałej pracy. Wystarczyło. Dziecię zabrano i oddano w ręce rodziców zastępczych. Czary mary! Z rączek do rączek. Mało! lokalnym decydentom przyszło do główek, że można by zabrać jeszcze jakiegoś malucha. Chętnych na dzieciaczki jest sporo. I to takich z kasą. Więc dzieci miały by u nich i ciepło, i sucho, i łazienkę, i łakoci w bród. No i urzędnikom za dobre serce i spostrzegawczość też coś, gdzieś, kiedyś...
Takie historie ciągle mają miejsce, ale spowszedniały na tyle, że szkoda na nie czasu antenowego. Tamta sprawa też przyschła. Mimo tego, że niejako przy okazji badań po porodzie poddano matkę sterylizacji...
Niektórzy mogliby powiedzieć, że ktoś podjął rozsądną decyzję. Urzędnicy podjęli decyzję, że kolejne dzieci nie powinny wychowywać się w domu z kiblem przy obórce. Urzędnicy zadecydowali o tym, że należy człowiekowi odebrać możliwość rozmnażania. Urzędnicy!
Gdy rozmyślam o tym przychodzi mi do głowy kilka analogii z historii. Pierwsza z zamierzchłej historii. Któż nie słyszał o Sparcie i ich prawie o tym, że dzieci nieudanych należy się pozbywać?
Druga nie ma jeszcze stu lat. Aryjczycy byli rasą panów! Więc należało zwrócić baczną uwagę na notorycznych pijaków, dziwki, ułomnych fizycznie i umysłowo, itp. Nie można było pozwolić żeby czyste aryjskie społeczeństwo skazili potomkowie owego elementu. Należało więc ich wyłapać i wysterylizować! Proste?
Trzecia jest jeszcze świeższa. Program inżynierii społecznej zakończono w Szwecji w 1975 roku. Polegał on na tym, że tzw. trójka eugeniczna mogła zadecydować o sterylizacji mało wartościowego członka społeczeństwa. Najpierw oczywiście musiał się znaleźć czujny obywatel, którego powinnością było wypełnienie odpowiedniego formularza dostępnego w każdym szwedzkim sklepie papierniczym. Życzliwi zdecydowali o wysterylizowaniu 63 tysięcy obywateli Szwecji. W większości kobiet...
A technika nieubłaganie idzie do przodu. Spartanie mordowali dzieci w kołyskach, Niemcy i Szwedzi zapobiegali pojawieniu się osobników ułomnych zawczasu ingerując w organizmy rozwiniętych seksualnie. Dziś można dzięki postępowi wykryć wadę płodu dość wcześnie i pozbyć się go w czasie stosunkowo prostego zabiegu...
Wystarczy tylko sporządzić i uchwalić odpowiednią ustawę. No i jak rzecze pitu-pitu.pl: lekarze stają się tylko urzędnikami i dostarczycielami usług medycznych, niczym nieróżniącymi się od mechanika samochodowego, który wedle specyfikacji zlecenia, nie zadając pytań, wycina i przyszywa, a gdy ma usunąć, to usunie, po czym spokojnie pojedzie za miasto na grilla.
No skoro państwo tak zdecydowało, to tak być musi, a kto się sprzeciwia ten katotalib, moher, burak, wąsaty janusz z podkarpacia i ciemnogrodzianin. I wysterylizować takiego pędzikiem, bo jeszcze dzieci narobi i w głowach im napsuje!
0 komentarze:
Prześlij komentarz