Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Fantastyka jest groźna!

stycznia 05, 2015 Posted by Onufry Okowita , , , , No comments

„Książka potrafi być niebezpieczna. Zwłaszcza książka fantastyczna, w której można zgubić się w metaforach i łatwo dać się zamknąć w świecie działającym zgodnie z ideologią autora. Terry Pratchett jest mądry i zabawny, co nie znaczy, że nie wychowuje zwolenników Kongresu Nowej Prawicy.”
Tak, tak. Też nie mogłem uwierzyć w to, co przeczytaliście powyżej. Według publicysty GW czytanie science fiction jest niebezpieczne. Nie tylko czytanie. Również oglądanie! Ładnych kilka lat temu przeżyłem małe dygotanie pępka, gdy doszedł do moich oczu tekst o szkodliwości czytania książek o młodocianym czarodzieju udekorowanym blizną, wysmarowany ręką niedawnego papieża. Część środowiska katolickiego potraktowała ostrzeżenie poważnie, a ostrzeżenie podobnej treści wydobyło się z otworu gębowego pewnej pracowniczki naukowo – dydaktycznej UMCS w Lublinie.
Nie mogę się wypowiedzieć na temat niebezpieczeństw pana Pottera, gdyż widziałem jedynie okładki książek brytyjskiej pisarki. I nie zanosi się na to żebym skusił się o przeczytanie jej twórczości. Nie omieszkam jednak odnieść się do tekstu, z którego pochodzi fragment zacytowany na początku.
Autor przywołanego tekstu oświadczył, że fantastyka społeczna: „Pozwalała też omijać cenzurę. Widać to dobrze w Hollywood, gdzie kwestie społeczne (np. nierówności) najprędzej zostaną poruszone w kinie fantastycznym - przykładem może być film "Elizjum". Żeby odrzeć tę historię z futurystycznego sztafażu, trzeba by nakręcić film o somalijskim piracie, który nie dość, że ma rację i budzi sympatię widzów, to jeszcze na koniec pokonuje USA.”
Oj głupiś ty chłopino, głupiś... Gdybyś miał odrobinę rozumku, dostrzegłbyś, że pierwsza część filmu, najbardziej zresztą interesująca, porusza palący w dzisiejszym świecie problem. Z Trzeciego Świata ciągną do krajów bogatego Zachodu masy biedaków. Jednocześnie rządy starych krajów Unii i USA wydają górę szmalu na pomoc dla niepracujących. Ciekawe, że w Stanach korzystają z niej stosunkowo często „najbardziej przez białych pokrzywdzeni” potomkowie niewolników, hiszpańskojęzyczni natomiast próbują zarobić, wykonując najbrudniejsze roboty. Bogaci biali uciekli w kosmos, budując raj na stacji orbitalnej, gdzie powietrze jest zawsze świeże, a widoku z okna nie paskudzą przeszukujący śmietniki nurki.
Miałkość scenariusza tego filmu polega na tym, że piszący go nie dostrzegli tego, iż Stany Zjednoczone biednieją na gwałt. Wyprzedając bądź wyprowadzając zakłady produkcyjne za granicę, amerykańscy fabrykanci strzelili swojemu krajowi w stopę. Niedawno Chiny przejęły prowadzenie w wyścigu o największą gospodarkę świata, a co z goniącymi je Indiami czy Brazylią? Więc krajobraz Los Angeles, dziwnie przypominający slumsy Johannesburga, a nie Kinszasy, z 2164 roku może być całkowicie odmienny. Miasto zaludniać będą pospołu Latynosi i zbiedniali biali, zaś w tytułowe Elizja zamieszkiwać powinni Chińczycy, Hindusi czy Brazylijczycy! Owe elity z filmowego raju bardziej przypominają biurokratów z Brukseli, którzy wyewoluowali od założycieli koncernu IG Farben, poszukujących z Auschwitz lekarstw na raka...
Mamy więc bezduszny rząd funkcjonujący z raju. Rząd ów dba tylko o mieszkańców zielonej enklawy, czyli swoich. Nie widzi nędzy reszty świata, który musi w smrodzie i znoju zapieprzać na swoich panów. A co z tymi, którzy jeszcze nie są w stanie pracować? Z dzieciakami?
Publicysta, z którego się odrobinę natrząsam, przywołuje tutaj postać panicza Wayne'a. Oddam mu tymczasem głos. „Czy fantastyka jest zatem zbędna? Nie, to wciąż świetne narzędzie do opowiadania o świecie. Filmowe i książkowe przypowieści to punkt wyjścia do dalszej narracji. W filmie "Mroczny Rycerz powstaje" starły się uwarunkowania mitologii Batmana (bohater musi być dobrym miliarderem i koniec) i współczesnych skojarzeń (np. z ruchem Occupy Wall Street, który powstał później niż film). Doskonale tu np. widać, co się dzieje, gdy system opieki społecznej opiera się na filantropii - kiedy Bruce Wayne chowa się przed światem na osiem lat, sponsorowane dotąd przez niego sierocińce upadają. Można z tego wyciągnąć nauczkę: co się stanie, gdy fundator jakiejś dużej akcji dobroczynnej strzeli focha i zabierze swoje zabawki? Opieka społeczna nie może opierać się na charyzmatycznych jednostkach.”
No i gdzie pusty ciołku były władze Gotham City, zanim pojawiła się fundacja Wayne'a? Finansowały domy dziecka? A jedzie mi tu czołg?
Pominę tutaj wrzucanie, przez publicystę GW, do jednego wora Orwella, Wellsa, Asimova czy Le Guin. Miłośnicy gatunku, jeśli przeczytali przywoływany tekst, musieli przecierać oczy ze zdumienia. No bo jak to tak? Czytam Pratchetta, więc jestem za odebraniem głosu Kobietom i ich trochę gwałceniu? Pojechałeś chłopino, pojechałeś bez trzymanki!

0 komentarze:

Prześlij komentarz