Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

niedziela, 2 sierpnia 2015

Jak tu polubić glinę?

sierpnia 02, 2015 Posted by Onufry Okowita , , , No comments

Podziwiać ich trzeba! Pod niebiosa wynosić! Bez nich wszystko by się rozleciało. A spróbuj tylko zapytać dlaczego. Przypominacie sobie posła Wiplera i jego brutalne ataki plecami na pałkę policjantki? Nie? A zerknijcież:

No, ale to nie jej wina. To wszystko przez (tutaj wstawię trzy kropki, a Ty incydentalny czytelniku sobie dopowiedz)... (społeczeństwo, przełożonych, pogodę, komara...).

Natknąłem się kilka dni temu na wielce interesujący blog „polub policjanta”. Autor opisuje tam jak trudna to i odpowiedzialna praca. Policjanci muszą pracować w weekendy, święta i noce, na zmiany, do tego na ulicy w każdych warunkach pogodowych. Jeśli tego mało to mają zmienny grafik służb a na tej służbie muszą się wykazać, czyli wlepić narzuconą liczbę mandatów albo wykonać również określoną liczbę innych interwencji. No i najgorsze. Policjant zawsze znajduje się między młotem i kowadłem, bo podlega ocenie przełożonych i społeczeństwa. Każda z tych pozycji jest rozwinięta i pięknie opisana. Wystarczy wpisać w gugla „polub policjanta” i cieszyć się lekturą!

Przyznaję bez bicia. Nawet gdybym podołał tym straszliwym sprawdzianom fizycznym (jak to się ma do tego, że misiaczki nie mogą założyć kajdanek bez psikania gazem w oczy?) i psychicznym (patrz ta policjantka od posła Wiplera) to bym jej zwyczajnie nie podołał. W każdym człowieku widzieć od razu członka społeczeństwa? Pracować w nocy, weekendy i święta? Na zmiany? I podlegać ciągłej ocenie? Brrr!!! Okropne!

Właśnie. Skoro to taka wymagająca, stresująca i niebezpieczna praca, to dlaczego młodzi ludzie chcą niemal za wszelką cenę zostać policjantami, gliniarzami, psami, misiaczkami??? I dlaczego dziwią się, że ich pracodawca, czyli zwykły człowiek z ulicy, z którego kieszeni pobierają pensję, ma czelność ich oceniać?

Na zakończenie przypomną to co napisał z perspektywy francuskiej w 1940 roku o policjantach Andrzej Bobkowski: „Francuski policjant nie zawsze jest mądry, bywa nawet głupi, ograniczony, ale często jest dobroduszny i łatwy w pożyciu. Nasz też nie był mądry, ale był za to złośliwy i upojony władzą. Mieszanina znacznie gorsza. Jak rzadko było się traktowanym przez naszą policję jak człowiek. Dla niej obywatel polski był przede wszystkim osobnikiem „rzekomo nie karanym”. To „rzekomo nie karany” było specyficznie polskim określeniem policyjnym, z którym trudno chyba się spotkać w reszcie świata. Nic ci jeszcze nie udowodnili, niewiele o tobie wiedzą, a już jesteś „rzekomo nie karany”. Pierwsze pytanie naszego policjanta, jeżeli kogoś legitymował, było „Co pan robi?”. Jeżeli powiedziało się „Nic”, to uważane to było za kpiny, za lekceważenie władzy – areszt, a raczej „przetrzymanie śledcze” pewne. We Francji, w normalnym kontakcie z publicznością (na przykład sprawdzanie papierów) żaden policjant nie zadaje takich głupich pytań”.

0 komentarze:

Prześlij komentarz