Jak u diabła ten nasz piękny i nieszczęśliwy kraj jeszcze funkcjonuje? Czyżby na tej samej zasadzie na jakiej lata trzmiel? Bo nie wie, że to niemożliwe?
To całkiem możliwe. Na początku polskiej transformacji ustrojowej nasze państwo zatrudniało 45 tysięcy urzędników. Dzisiaj jest ich zapewne koło 600 tysięcy. Do tego trzeba doliczyć innych utrzymywanych dzięki przymusowi podatkowemu, czyli żołnierzy, policjantów, strażaków, lekarzy i pielęgniarki, nauczycieli, radnych, sędziów, prokuratorów, tych, którzy wcierają zadami ławy na wiejskiej i całą masę innych podłączonych do rządowego cyca...
Czy to możliwe, że ci, którzy są podłączeni do rządowego cyca utrzymują większość pozostałych? Zatrudnionych w sklepach i sklepikach, pracowników stacji paliwowych, drobnych przedsiębiorców działających w branży usługowej, itp., itd...
Rządowy cyc robi się coraz dłuższy i cieńszy... W końcu nie wytrzyma i pęknie. Co się będzie wtedy działo? Czy ludzie wyjdą na ulicę jak w przeddzień stanu wojennego? Czy będą bezsilnie toczyć zdumionym wzrokiem dookoła i szeptać „jak to się u diabła mogło stać”?
Czy zostanie nam wtedy jedynie piosenka i chorągiewka, gdy z biało-czerwonymi flagami w łapach i z hymnem na ustach będziemy kroczyć w stronę obcych żołnierzy sprowadzonych do naszego kraju na mocy ustawy przyjętej głosami PO i PSL i wyposażonymi w prawo użycia broni dzięki pozwoleniu prezydenta „patrioty”?
Oby nie, ale...

0 komentarze:
Prześlij komentarz