Troszkę poważniej. Przez chwilę. A właściwie dość tego. Właśnie od "dość tego" zaczął swoje wystąpienie najważniejszy, oczywiście obok Grzegorza Laty, prezes w Polsce. Jarosław Kaczyński postanowił upomnieć się ponownie o karę śmierci za szczególnie niebezpieczne i bezwzględne morderstwa. Dlaczego dopiero teraz, skoro przez dwa lata miał większość w parlamencie? Tej zagadki nie zgłębi nawet najbardziej doświadczony nurek głębinowy. Zapewne i sam prezes miałby z tym problemy. Nie twierdzę bynajmniej, że nie ma racji. Sam mniej więcej od momentu zyskania własnych poglądów na świat rozumiałem, że każdy więzień to większe obciążenie dla państwa i podatników. Odczułem to na sobie gdy odbywałem w połowie lat dziewięćdziesiątych zasadniczą służbę wojskową. Poczynając od munduru, poprzez spodenki, trampki, łóżka aż po posiłki - wszystko było niedopasowane. Czasem jak mundur zbyt szerokie, a czasem jak trampki i posiłki zdecydowanie zbyt małe. Bluźniliśmy wtedy, że więźniowie lepiej i więcej jedzą niż obrońcy ojczyzny. Nie wiem czy tak było w rzeczywistości, ale kasa jaka idzie na więźniów jest przerażająca. I gdy pomyślę, że musimy z własnych kieszeni bulić na zabójców dzieci, różnorakich wampirów, czy wielokrotnych morderców, to nóż mi się w kieszeni otwiera.
No ale jesteśmy przecież obywatelami Unii Europejskiej, a według jaśnie oświeconych Europejczyków, ci którzy stosują karę śmierci są barbarzyńcami. I tymże barbarzyńcom nie sprzedają składników potrzebnych do wykonywania śmiertelnych zastrzyków. Wydaje im się, że jak wymiar sprawiedliwości USA nie będzie mógł bezboleśnie zabić skazańców, to całkowicie zrezygnuje z ostatecznej kary.
W naszym kraju również jest coraz więcej przeciwników kary śmierci. Oni bezkrytycznie podchwytują ideologię którą prezentują nasi władcy z Brukseli. Nie zwracają przy tym uwagi, że zabójstwa popełniane w kraju nad Wisłą są coraz brutalniejsze. Dostanie taki killer dożywocie i leje na wszystko. Hulaj dusza. Scwelić kogoś? Z przyjemnością. Fika? To w nocy nie będzie mógł złapać powietrze, bo mu się przypadkiem prześcieradło dookoła szyi okręci zbyt mocno. I płać na takiego, żyw go, ubieraj. Ale co to obchodzi polityków w parlamencie. Dostaje taki uposażenie jak trzeba i gwiżdże na resztę. Pójdzie czasem do radia, czasem go zahaczy kamera i jeszcze wygłosi w ciągu czterech lat kilka interpelacji. Tylko czasem go paluszek rozboli od wciskania odpowiedniego guzika. Ale ci, którzy są zwolennikami kary śmierci to barbarzyńcy! Może jeszcze chcieliby powrotu chłosty?
Ależ tak szanowny postępowcu. Chciałbym powrotu chłosty. Zedrzeć takiemu rozpieprzającemu samochody kibolowi, wszechpolakowi czy antynaziolowi szalik z nakremowanej, wrażliwej na zimno, buziuchny szalik. Ustawić pręgierz w centrum miasta i na gołe dupsko wlepić publicznie tuzin batów, to może przed następnym występem przypomni sobie uczucie jakie towarzyszyło mu przy każdym opadnięciu na wygodny zazwyczaj fotel. I te uśmieszki rzucane przez przechodniów na tym razem na widok buźki.
Z powyższego może wynikać, że jestem małostkowy. Pewnie w jakieś części jestem. Ale gdybym kogoś zaciukał, udusił albo zarąbał siekierą, to cóż... Krzesło elektryczne, gilotyna a może kulka w łeb. Każdemu według zasług.
Popieram. Zawsze popierałam i będę popierała. Jeszcze mogliby przywrócić obcinanie dłoni za kradzieże... no ale wtedy nasi szanowni politycy nie mieliby jak głosować.
OdpowiedzUsuńPłodny Pan jest;) 2 notatki dziennie! (być może to norma, ale od niedawna śledzę Pana blog, w zasadzie, od wczoraj:). Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńBibliotekarka.
Nie wiem, czy jestem płodny. W końcu żadnego dziecięcia nie spłodziłem;) A że piszę? Katolikiem nie jestem, więc do spowiedzi nie pójdę a na psychoterapeutę mnie nie stać. Poza tym szanowna Bibliotekarko nie jestem żadnym Panem. W ciągu kilku wcześniejszych pokoleń żadnego szlachcica w rodzinie nie miałem:)
OdpowiedzUsuń