5% VAT na książki. Dużo to? W porównaniu do zerowej stawki, jaką mieliśmy całkiem niedawno to dużo. Wydaje mi się jednak, że biurokraci szukający pieniędzy dla budżetu przeklinają po cichu, że na wydawnictwa książkowe nałożony jest taki mały VAT. Dla miłośnika książek, do jakich się nieskromnie zaliczam, oznacza że poszukiwanie pieniędzy właśnie tutaj jest co najmniej głupotą. Możemy zapytać czy owi biurokraci nie czytają? Czy nie kupują książek? Nie przeszkadza im, że muszą zapłacić za książkę więcej? Odpowiem może na najpierw na dwa ostatnie. Nie przeszkadza. Zarabiają dzięki uczciwej pracy zwykłych podatników wystarczająco dużo, żeby bez kwiknięcia machnąć kartą i zabrać kupioną książkę do domu. Odpowiedź na pytanie pierwsze jest trudniejsza. Nie jest tajemnicą, że większość goni za modą. W związku z czym kupują to co jest na topie. Znam takich, którzy komputer czy laptopa tylko po to, żeby zajmował miejsce na biurku i ładnie się prezentował. Dlatego nie dziwi mnie to, że niektórzy kupują książkę dlatego, że to bestseller i w mówią o nim znajomi, kłapią o niej w tv i radio. Dlatego kupują tego bestsellera. I najczęściej go nie czytają. Dlaczego tak sądzę? (Uwaga wywód baaardzo uproszczony:) Banałem jest stwierdzenie, że książki poszerzają horyzonty. Poza tym uczą również myślenia. Gdyby taki biurokrata czytał książki, doszłoby do jego zakutego łba, że wydawcy, dystrybutorzy i księgarze zapłacą więcej podatku za większą liczbę sprzedanych egzemplarzy danego tytułu. W związku z tym w skarbie naszego kraju znajdzie się więcej pieniędzy, niż tych możliwych do uzyskania dzięki owym 5%. Wprowadzona stawka VAT oznacza, że część wydawców specjalizujących się w niszowej literaturze zbankrutuje. Zbankrutuje tez część księgarni, które rąbią jeszcze po dupie molochy typu empik, czy sprzedaż internetowa. Taki biurokrata gdyby czytał, mógłby przewidzieć konsekwencje, a tak tylko wzruszy ramionami, że takie są wymogi władców z Brukseli. A jak ktoś zbankrutuje, to cóż takie są prawa rynku. Takim młotkom nie wytłumaczymy, że wraz z upadkiem wydawnictw i księgarni ludzie stracą pracę i przestaną płacić podatki. A to jeszcze bardziej zuboży skarb naszej demokratycznej Polski.
Zadam teraz poważniejsze pytanie:
Czy możemy coś z tym zrobić?
Ci tam na górze to czytali chyba tylko "Antka z pokładu Idy".. dokąd? do Idy.
OdpowiedzUsuńhttp://piotrek1901.wrzuta.pl/audio/0rNjTTmH4Yu/kabaret_elita_-_boryna