Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

sobota, 3 grudnia 2011

Inteligencja naszych czasów 2

grudnia 03, 2011 Posted by Onufry Okowita , , No comments

Pizza i browarek. Doskonale się uzupełniają i nadają do tego aby toczyć nad nimi dysputy. Złą stroną jest oczekiwanie w głodzie i poirytowaniu na to znad czego unoszą się zapachy... doprawdy fantastyczne. Siedzimy więc i delektujemy się póki co świeżą Perłą gdy jeszcze wtedy mgr Ginterek zabulgotał i rzucił:
- Wiecie co powiedział Dawid P. na zajęciach? Że prawdziwa polska inteligencja wyginęła podczas drugiej wojny światowej. Jak on śmiał?
Pokiwałem głową ze zrozumieniem nad kłopotem ówczesnego kolegi i rzuciłem:
- A to łobuz (czy coś podobnego).
Kłopot miał kolega nie byle jaki. Jego ojciec był wtedy dziekanem, więc zrozumiałe było jego zagotowanie. Przyznawałem mu wprawdzie częściowo rację, ale uśmiechałem się pod umoczonym w pianie wąsem. Pomyślałem: "He, he profesor wykształciuchem":) Zadawało mi się bowiem, że Dawid P. zbyt daleko nie odbiegł od prawdy. Przed wojną studiowało w granicach Polski jakieś 50 tys. studentów rocznie. Zanim ktoś dostał się na studia musiał jeszcze przebrnąć przez szkołę średnią i zaliczyć maturę. Maturę! A nie jej dzisiejszą namiastkę. Wprawdzie włożony w naukę trud był relatywnie duży i często brać studencka przymierała głodem - stąd popularne w owym czasie powiedzenie "student żebrak, ale pan" - jednak po ukończeniu studiów można było liczyć na dobrze płatną posadę. Po studiach w międzywojennej Polsce można było liczyć na apanaże trzy razy większe niż wykwalifikowany robotnik. Podczas gdy dziś poziom zarobków górnika osiągają dopiero doktorzy z habilitacją. Szacunku jakim cieszyły się osoby z wyższym wykształceniem przed 1 września 1939 r. nie uda się już uzyskać. Wprawdzie, według Janusza Korwin-Mikke, studenci w początkach powojnia próbowali doszlusowywać do ideałów przedwojennych, ale wraz z rokiem 1968 owa chęć szybko wyparowała. Żydzi, którzy stanowili znaczną część grona profesorskiego, byli z poduszczenia socjalistycznej władzy wyśmiewani. Przeniosło się owo wyśmiewanie także na samą inteligencję. Poza tym gwałtownie rosła liczba studiujących. Mamy zatem dzisiaj około 2 milionów studentów. Horror!
Jak wielu spośród nich będzie w stanie zarabiać trzy razy więcej niż wykwalifikowany robotnik? Jak wielu po skończeniu studiów znalazło pracę zgodną z wyuczonym zawodem? Jak wielu spośród nich wyjechało i wyjedzie z kraju aby stanąć na zmywaku czy przy łopacie i zapieprzać jak byle cymbał po podstawówce?
Muszę więc zgodzić się z dawnym studentem. Prawdziwej inteligencji w niemal już w Polsce nie ma. Reszta, która skończyła studia przed 1968 rokiem i nie zdążyła nasiąknąć pogardą dla wiedzy, jest na emeryturze albo wymarła.

0 komentarze:

Prześlij komentarz