Krótko, bo wygwizdało mnie konkretnie. Swoją obecność zapowiedziało na mordzie (fb) ponad 10 tys. ludzi. Przyszło o wiele, wiele mniej ale wbrew złej pogodzie Lublinianie nie zawiedli. Organizatorzy zapowiedzieli wystąpienia kilku osób związanych z różnymi opcjami. Od skrajnej prawicy, przez niby prawicę, kanapową lewicę i medialną lewicę. Najkorzystniej wypadł przedstawiciel ONR. Efekty zepsuły szwankujące głośniki, które chyba zaczęły schodzić wraz ze spadkiem temperatury i trudność sprawiało zrozumienie oratorów. Koledze z Solidarnej Polski mimo najładniejszego ubranka udało się jedynie potrzeszczeć. Zresztą większość wystąpień zaczynała się od zagrożenia cenzurą i ograniczeniami w wolności wypowiedzi a kończyła na podkreślaniu konieczności walki o wolność.
W sumie najbardziej utkwiły mi w pamięci zamach na moją czapkę wykonany przez hasło "Dzisiaj protestuję jutro detonuję" napisane z tyłu plakatu wyborczego Maćka Kulki przyklejonego na kawałku tworzywa sztucznego i umocowanego na latarni oraz dwie przyśpiewki: "Donald matole, skąd będziesz ściągał pornole" i "Panie Tusk gdzie masz mózg?". Ubawiliśmy się tym z Gośką, która mnie wypatrzyła w tłumie. Ale pewnie lepiej to było widać i słychać na transmisji, którą miała przeprowadzić pierwsza w regionie telewizja internetowa. Nie wiem tego na pewno, bo niedawno wróciłem i jeszcze mnie trzęsie. Trzeba chyba będzie walnąć kubeczek wina z malin własnej roboty. Generalnie cieszę się z tego, że tam byłem, mimo tego, że nie skakałem wraz z innymi przeciwnikami ACTA.
Nie składajmy jeszcze broni bojownicy o wolność internetu!
0 komentarze:
Prześlij komentarz