Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

sobota, 18 lutego 2012

Jegomość Hołdys

lutego 18, 2012 Posted by Onufry Okowita , , 3 comments

Zbigniew Hołdys - muzyk, kompozytor, były lider grupy Perfect, dziennikarz, wróg internautów sprzeciwiających się ACTA. Jako, że i ja zaliczam się do przeciwników mitycznego już ACTA, więc jegomość Hołdys jest i moim wrogiem. Dlatego wpis niniejszy będzie mocno tendencyjny i wszyscy miłośnicy talentu jegomościa, którzy poczują się moją pisaniną oburzeni niechaj wyżywają się na mnie bez litości. Wyzywają i lżą grubymi słowy, bo i ja sobie na jegomościu Hołdysie poużywam:) A za przedmiot wezmę sobie powyrywane z kontekstu wypowiedzi muzyka, które ten zamieścił w treści swoich felietonów w tygodniku "Wprost". Uprzedzić muszę jedynie, że nie kupuję nałogowo tego pisma, więc i wybór miałem ograniczony. Jednak po przejrzeniu jakichś 10 numerów wybrałem kilka kwiatków, które oczywiście są mocno tendencyjne.
Zacznę od wielce symptomatycznych zdań: "Otóż jestem wielbicielem internetu, największego wynalazku ludzkości od czasów koła i druku. Na moich oczach w koryta internetowej rzeki wpłynęło pokolenie dzieci, które z internetem się zrosły i dziś jako dorośli mają z nim wspólne DNA. (...) Jedną z naturalnych cech internetu jest powstawanie pozbawionych granic społeczności." Oj to się zdziwiłem. Pewnie niesłusznie, bo felieton, z którego ukradłem owe zdania powstał jakieś pół roku przed protestami przeciw ACTA, a jak wiadomo wtedy jeszcze internauci nie byli złodziejami. A producenci zamienników leków, nie zostali nagle fałszerzami.
Ale nie mogę się zbyt mocno napinać. W końcu jegomość Hołdys popiera wolności obywatelskie wtedy, gdy się z nimi zgadza. Dlatego nie podoba mu się, że ludzie w sile wieku prowadzą auta: "Pozbawieni okresowych badań lekarskich jeździmy z prawem jazdy uzyskanym w wieku 30 lat, choć mamy już lat 65 i zaawansowaną wieńcówkę, cukrzycę, początki alzheimera tudzież ledwo widzimy na oczy. Śmigamy śmiało przez miasto stówą, bo przecież jeździmy tyle lat. Bezkarnie. Aż do wypadku." Na pierwszy rzut oka słusznie. Dla bezpieczeństwa jak najbardziej. Zatem należy kierowcom wedle muzyka wprowadzić badania okresowe. Podążę przez chwilę tym tropem i zapytam:
- Kto jest użytkownikiem ruchu drogowego?
- No, kierowcy!
- Czy tylko oni poruszają się po szosach?
- No nie! Jeszcze rowerzyści i piesi!
- Aha, a rowerzyści i piesi nie powodują wypadków?
- No powodują.
- A jak zapobiec wypadkom powodowanym przez rowerzystów i pieszych? Albo chociaż ograniczyć?
- Hmmm... nie wiem.
- A gdyby rowerzysta lub pieszy miał jakieś schorzenie i przez nie wlazł pod koła?
- Aaa to trzeba ich poddać badaniom okresowym.
Właśnie jegomościu Hołdysie. Trzeba zbadać wszystkich bez wyjątku! Bo a nóż, widelec! Ciśnie się tutaj jedno, istotne pytanie. A gdzie prawo człowieka do prywatności i wolności? Nie ma to muzyku jeden, jak założyć, że wszyscy są głupkami i nie wiedzą co robią więc na wszelki wypadek trzeba ich przebadać.
Bo jak nie wylezą na szosę, to ukradną jakiś plik mp3 i co wtedy?
Do pudła ich, albo po kieszeni! Bez litości. Najlepiej bez wyroku sądu.
Tak jak Osamę ibn Ladena ubili amerykańscy chłopcy do zadań specjalnych. Wprawdzie to inny kaliber spraw, jednak pokazuje tory po jakich błądzi myśl byłego felietonisty "Wprost". Pisze on: "Obrońcy Osamy bin Ladena (mam na myśli polskich dziennikarzy) dociekali, jak dalece niehumanitarne było "zamordowanie go" (jak mówili), skoro facet był bezbronny. Syn Osamy poszedł dalej i wykrzyczał, że "to straszliwa zbrodnia strzelać do nieuzbrojonego człowieka". O trzech tysiącach nieuzbrojonych gości wież WTC nie wspomniał." Ano kompozytorze Hołdys jakoś nie wspomniał. Zastrzegam, że nie miałbym nic do tego, że do żył Osamy wtłoczono odpowiednie mikstury i wysłano do hurys, ale po wyroku sądu. Gdzie bez wątpienia, podczas rozprawy wyszłoby na wierzch mnóstwo powiązań między Osamą i wierchuszką USA, na co nie mogli przecież Oni pozwolić. A jegomość Hołdys z radości bije się po udach i poprawia kapelusz.
Przydługi i pełen chaosu wywód zakończę słowami byłego lidera grupy Perfect (pierwsza część wypowiedzi to fałsz): "Widocznie jestem naiwny, infantylny i niedzisiejszy. Zdaje się, że powinienem zawiesić na czole neon z napisem >>dureń<<".

3 komentarze:

  1. Nie,no z tymi badaniami okresowymi to wcale nie taki głupi pomysł... ot raz do roku przebadać się gruntownie.. jestem za :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Tymon Tymański nieźle tez pojechał po Hołdysie, w swojej audycji w Roxy. Warto zobaczyć, posłuchać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po Hołdysie jeździło pół netu naszego. A co do badań to owszem przebadać się warto. Ale ze swojej woli, a nie przez decyzję odgórną. Każdy nakaz zawarty w ustawach to ograniczenie wolności człowieka i pozbawienie go cząstki rozumu.

    OdpowiedzUsuń