Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

niedziela, 19 lutego 2012

Wydmuchać Państwo

lutego 19, 2012 Posted by Onufry Okowita , , No comments

Malownicza wichura nieopodal Michowa. Warta wzmianki z jednego właściwie powodu. Tutaj urodził się i wychował znany z książki Arkadego Fiedlera "Dywizjon 303" znakomity pilot - sierżant Wójtowicz, który zginął podczas Bitwy o Anglię walcząc z kilkoma Me 109 jednocześnie. Tablica upamiętniająca lotnika stoi nieopodal remizy i jedynego ośrodka kultury w promieniu kilku kilometrów - wiejskiego sklepu. Obyczaje są tu dziwaczne dla przybysza z miasta. W sklepie podczas zimnych lub deszczowych dni przesiadują pasjami członkowie miejscowego klubu dyskusyjnego. Poziom dyskusji narasta wraz z obalaniem kolejnych browarów, małpek, bomb ewentualnie bączków. Właściciel sklepu przymyka oko na obecność dyskutantów. Wiadomo kasa na drodze nie leży, no chyba że poziom dyskusji osiągnął poziom nasycenia i argumenty słowne stały się ciałem lądującym w okolicach nosów adwersarzy. Drugi powód bardziej przemawia do wyobraźni. Ogień podłożony nocą, a właściwie rzucona mimochodem groźba. Zawsze skutkuje. Dlatego nawet wizyty policji i mandaty skutkują właściwie tylko na kilkanaście dni i dyskusje odbywają się przed wejściem. Potem sytuacja wraca do normy...
W takich okolicznościach wychowała się rodzina bohaterów niniejszej opowiastki. Rodzina składa się z dziadka, który służy jako słup, wnuczka i jego żony oraz prawnuków, którzy na razie pełnią jedynie rolę beneficjentów. Wnuczek - Janek Bramka (nazwisko odrobinę zmienione) założył na dziadka działalność gospodarczą. Oferuje usługi transportowe i drewno kominkowe - kilka samochodów, ciągników i motor dawcy organów. Oficjalnie bezrobotny bez dochodów. Jego żona Anka Bramka - bezrobotna pobierająca świadczenia z gminy należne rodzinom o wyjątkowo trudnej sytuacji materialnej, "opiekuje się" kilkoma starymi ludźmi mieszkających w malowniczej wichurze w zamian za niewielkie wynagrodzenie (raczej kiepskawo bo syf u nich ciągle taki sam, a i zakupy trafiają do staruszków zdecydowanie za rzadko) . Wnuki korzystają z darmowych obiadów w szkole. Janek Bramka wykorzystuje również bliższych i dalszych sąsiadów, którzy wycinają drzewa w lesie, lub nieopodal niego i za psi grosz odkupuje od nich to co wycięli. A piły spalinowe podczas mrozów pracowały w lesie niemal bez ustanku. Chwała mu, daje zarobić potrzebującym!!!
I przy okazji rżnie państwo w dupę, "oszukując" urzędników, którzy lekką ręką dają rodzinie w bardzo trudnej sytuacji materialnej tysiące złotych rocznie. Grunt, żeby w papierach był porządek.
Na koniec pytanie. Czy tak ma wyglądać pomoc socjalna?

0 komentarze:

Prześlij komentarz