Jakiś czas temu napisałem kilka słów o szale tulipanowym w Holandii w latach trzydziestych XVII wieku. Niedługo potem możliwość łatwego i szybkiego wzbogacenia się bez większego wysiłku zaczęła cyklicznie opętywać mieszkańców wysp brytyjskich. Pierwszym przejawem szaleństwa były spółki "nurkowe", które zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu po tym, jak kapitan marynarki William Phipps wrócił z 32 tonami srebra wydobytymi z wraku statku hiszpańskiego znalezionego u wybrzeży Hispanioli. Wrócę do tego za jakiś czas, bowiem ten wpis chciałem poświęcić ciekawostce innego rodzaju.
Mianowicie wysokości kobiecego nakrycia głowy i długości niewieściej sukienki i zależności wymienionych części garderoby od losów giełdy papierów wartościowych. Organizatorzy banków ziemskich, które zaczęły się pojawiać w Anglii pod koniec XVII wieku twierdzili, że wartość jest cechą zewnętrzną i podlega zmianom pod wpływem opinii i przelotnych mód. Zwyżce kursów na rynkach finansowych w tym okresie towarzyszyła moda na coraz bardziej ekstrawaganckie damskie nakrycia głowy, których wysokość rosła niemal błyskawicznie i osiągnęła rekordowe dwa metry w 1695 roku. Po czym zaraz po krachu na giełdzie w tym samym roku gwałtownie spadła.
Podobnie rzecz miała się z długością kobiecych sukienek na początku XX wieku. Z tym, że w tym przypadku zachodziła odwrotna zależność. Wraz z hossą na giełdzie długość sukienki spadała. W latach 1927 - 1929 najmodniejsze były sukienki sięgające do kolan. Po widowiskowym krachu długość sukienek gwałtownie wzrosła i niedługo potem ciągnęły się one po ziemi.
Wysokość kapeluszy i długość sukienek odzwierciedlały poniekąd sytuację na giełdzie, z której zyski służyły do popisania się i ostentacyjnej konsumpcji towarzyszącej szybkiemu bogaceniu się, a co za tym idzie również moralnemu rozprężeniu. Po krachu następował okres wyciszenia i refleksji co znajdowało wyraz również w kobiecej modzie.
Przy pisaniu wykorzystałem informacje zawarte w książce Edwarda Chancellora: Historia spekulacji finansowych. Warszawa 2001.
No taka notka. Ale jak widać korelacja istnieje, choć z pozoru sprawa wygląda absurdalnie.
OdpowiedzUsuń