Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

czwartek, 16 lutego 2012

Raczej nie o pączku

lutego 16, 2012 Posted by Onufry Okowita , 2 comments

Gęba mi się roześmiała gdy wszedłem sobie w godzinach późno porannych na fejsika i zaraz z samej góry objawił się status jejmościanki Marleny. Dotyczył w gruncie rzeczy pączków. Żeby pochłonięte dzisiaj poszły w pierś a nie w biodra. I cóż mogłem na to poradzić, że przed okularami stanęło mi wspomnienie jak żywe. Gdy z zafascynowaniem śledziłem ruchy bioder poruszającej się nad wyraz zgrabnie jejmościanki. A ta nie poznała mnie zrazu. Dopiero gdy z mego otworu gębowego wydobyłem słowa chropawe spojrzała na mnie zdziwiona i rzekła, że dopiero teraz rozpoznaje, bo zmieniłem się okrutnie. Z żalem opuszczałem jej miejsce pracy i wracając tam czasem rozglądam się bacznie, aby choć jeszcze raz zerknąć na te cudnie poruszające się biodra. A przecież są one dopiero trzecim atrybutem kobiety, na który zerkam swym uzbrojonym w okular okiem. O pierwsze miejsce walczą bowiem zaciekle twarzyczka nadobna i pierś krągła. Z tą piersią mam kłopot straszliwy, bo okrutnie nie lubię gdy niewiasta przechwyci mój wzrok ową krągłość pieszczący. Rumieńcem się wtedy oblewam i uciekam oczyma w chmury, dachy, mury... byle dalej. I w pamięci mi wtedy staje wpis z bloga wielce zajmującego: "Cyc jest tematem drażliwym zawsze, a w kontekście bachora nawet bolesnym. Z cycem same problemy: za duży, za mały, za twardy, za miękki, za okrągły, za obwisły, za spiczasty, za płaski, za kwadratowy. Porośnięty włosem, pokryty piegami, nierówny, asymetryczny – CHUJOWY jednym słowem. I zawsze jakiś kretyn uraczy cię uwagą: “ale balony!” (jak on to dostrzegł pod puchową kurtką?) albo wręcz przeciwnie powie coś o wklęsłych cyckach i deskach (deską to można w ryj zarobić, głowonogu o inteligencji ujemnej)".
No właśnie. Skąd to zafascynowanie piersią niewieścią? Czy dlatego, że od samych narodzin przytulałem się do opatrzonej smoczkiem butelki wypełnionej rozpuszczonym mlekiem w proszku? Autorka przytoczonego wpisu postraszyła mnie bez litości: "Tobie to jeszcze nie przyszło do głowy, na razie rzygasz 17 razy dziennie i przeklinasz małego robaka, który siedzi w twoich trzewiach, ale już usłużni podeślą ci namiar na fajne forum, albo podrzucą pouczająca pozycję książkową o tym, że tylko cyc, bo jak nie to twoje dziecko będzie głupie, garbate i śmierdzące, a zamiast rączek wyrosną mu dwa zardzewiałe haki. Przerażona opowieściami (“jedna moja koleżanka nie karmiła piersią i jej dziecko zaczęło mówić dopiero w wieku 17 lat”, “słyszałam, że w mleku w proszku jest kokaina i dzieci się od niego uzależniają i potem to już wiadomo: monar”) zarzekasz się, że a jakże, pewnie, oczywiście i przynajmniej do porodu masz chwilę spokoju."
Rany, rety!!! Patrzę na ręce i uff... Trochę przyduże, bo w sklepie marynarki kupić nie da rady - pół metra obwodu ramienia, ale nie haki! Mówię też ponoć całkiem do rzeczy a z narkotyków to parę razy trawka. Jedynie z głupotą mam problem, bo tego zdiagnozować nie potrafię. Ale któż do głupoty się przyzna bez bicia? Póki co nie zamierzam :)
Ale chyba nie jestem sam. Inni faceci też w krągłościach gustują. Bo gdybym był jedyny rodzaj ludzki już dawno by wyginął. Utwierdza mnie w tym wyśmienity "Pasjans erotyczny" Szymona Kobylińskiego i nad wyraz ciekawy rysunek zatytułowany "Kobieta jest jak róża".
Gdyby ktoś zechciał przeczytać cały cytowany wyżej wpis to odsyłam tutaj.

2 komentarze:

  1. Poprawiasz mi humor zdecydowanie :)
    Czemu nasze zajęcia tak nie wyglądały. inteligentnie z humorem i wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakże mi przyjemnie. Zajęcia musiały być mało inteligentne i bez humoru. Gdybym zczął jeździć w tym stylu miałbym zarzuty o molestowanie, obrazę moralności i może jeszcze coś więcej...

    OdpowiedzUsuń