Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

wtorek, 27 marca 2012

Bibliotekarska rzeczywistość?

marca 27, 2012 Posted by Onufry Okowita , , , 3 comments

Cosik chyba ze mną nie tak. Co się wybiorę do biblioteki UMCS, to coraz większy pesymizm mnie ogarnia. Studentów co kot napłakał. Najwięcej odwiedza czytelnię czasopism. O całej reszcie nie warto mówić. Powiecie, że znowu się czepiam studentów. A nie! Tym razem popieram ich. Biblioteka nie rozwija się wcale. Ba, wrzuciła wsteczny. Nie dziw zatem, że student woli z laptopkiem śmignąć do Wojewódzkiej, gdzie w oczekiwaniu na zamówioną książkę może na mordzie napisać co nieco. Z tej to przyczyny, że w Wojewódzkiej działa hotspot. A w biblio UMCS etam. I nie mówcie mi, że w informatorium jest. Odpowiedź na pytanie kto stoi za tym syfem nie jest wcale łatwa. Jakiś czas temu przyznałem dyrektorowi biblio UMCS order knura. Okazuje się, że niesłusznie. Główną bolączką jest chroniczny brak kasy. Rektor ciągle obcina wydatki na bibliotekę. Nie widzi konieczności dostosowania jej do warunków panujących na świecie. Będzie to widoczne jeszcze bardziej, gdy Uniwersytet Przyrodniczy przeniesie swoją bibliotekę. A rektor kombinuje. Zamknął czytelnię bibliologiczną. Kombinuje żeby w starej czytelni czasopism pomieścić jeszcze informatorium i czytelnię czasopism nowych. Ale na remont brak kasy. Kuriozalna sytuacja, gdy w czytelni czasopism było podczas mrozów raptem 9 stopni, może powtórzyć się kolejnej zimy. A w kuluarach roznosi się szept:
- Rektor uważa, że książki są zbędne. Więc i knuje przeciw bibliotece.
Czuję się zatem zobligowany do uhonorowania rektora najwyższym odznaczeniem osiołkowa - orderem knura z brązowiuśką raciczką!
Niemniej biblioteka to nie tylko dyrekcja, rektor ale też szeregowi pracownicy. A niektórzy uczuleni przez kierownictwo oddziałów, utrudniają życie czytelnikowi jak tylko mogą. Tak więc bibliotekarz widzi w czytelniku złodzieja. Brak gniazdek elektrycznych w czytelniach jest tajemnicą poliszynela. Ale czytelnik musi swego laptopka przynieść w łapce. Z przewodem, kajetem i innymi drobiazgami. Dlaczego? Bo jak nic nakradnie książek! No, ale według dyżurujących bibliotekarek, zanim przyjdziesz studencie do czytelni humanistycznej, włóż sobie laptopka i drobiazgi do przezroczystej reklamówki. I po kłopocie!
A nie drogie panie! Takie myślenie wyniosłyście z byłego ustroju. Ponad 20 lat "demokracji" nie zmieniło nic w świadomości tak mało znaczącej części maszynerii zwanej biurokracją. Szanowne bibliotekarki (teraz sobie nagrabię), nabijcie sobie do tych waszych głów, że same nie wypracowujecie żadnego zysku. Na wasze wypłaty często pracują sami studenci zapieprzając w każdej wolnej chwili. Nie traktujcie ich jak złodziei. Trochę życzliwości nie jest chyba zbyt dużym wyzwaniem.

3 komentarze:

  1. o bibliotekarkach z głównej umcs usłyszałam kiedyś od ich współpracownika, że zachowują się jakby na całym ciele miały rajstopy. nie wiem czy to dla mężczyzn zrozumiałe - ale to naprawdę oddaje stan ducha poddanego nieustającej torturze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odziane w rajstopy od stóp do głów? Rzeczywiście trudne do zrozumienia. Niemniej rzutuje na egzystencję użytkowników biblio umcs. I to znacząco!

      Usuń
  2. Nienawidzę rajstop!!! I wrednych bibliotekarek ;p

    OdpowiedzUsuń