Pamiętacie owo kuriozum, które całkiem niedawno wydarzyło się w jednym z gimnazjów na Pomorzu? Jak to zamiast chyba wiedzy o społeczeństwie zorganizowano lekcję wychowania seksualnego, podczas której pokazywano nastolatkom jak naciągać prezerwatywę na marchewkę? Dzieciaki jak to dzieciaki. Opowiedziały swoim staruszkom o obrazowej lekcji. Część z rodziców wie w jakim świecie żyje, więc pewnie w duchu ucieszyli się, że ktoś za nich odrobił lekcje. Natomiast ci, którzy noszą zamiast głów konserwy napadli na dyrekcję i polecieli do mediów. Zrobili niemałą chryję, bo skrzywdzono ich niewinne dzieciątka. Oczy anielątek zostały skalane przez obutą w lateks marchewkę. O tempora, o mores!
Niektórych może razić to, że napisałem o głowach konserwatystów - konserwy. Mają prawo do tego, mają również prawo nazwać moją głowę betonowym łbem. Miałem jednak w tym cel. Wszyscy wiemy, że pamięć ludzka jest zawodna. Więc konserwa pewnie nie pamięta, że jakieś dwa lata temu obiegła media wieść, że pośród gimnazjalistów panuje moda na specyficzne prywatki. Otóż na tych imprezkach dziewczyny pozbawione ubiorów kłaść się miały na podłodze i rozkładając uda czekały na oblubieńców, którzy co chwila wskakiwali na nowy promyczek. Wynikiem takiej zabawy miało być kilka ciąż, których rozwiązanie nastąpiło w terminach oddalonych nieraz o miesiące.
W ostatnią sobotę w północnych Chinach przyszedł na świat chłopczyk i nie byłoby w tym nic niecodziennego, gdyby nie to, że jego matka ma 9 lat. Ojciec nieznany. Straszne nie?
Czy coś łączy obie sprawy? Oczywista oczywistość. Ani miłośnicy i miłośniczki słoneczek, ani chińska dziewczynka nie używali antykoncepcji. Powiedzcie no konserwogłowi. Czy chcielibyście zostać dziadkami przed czterdziestką? Wierzycie w to, że wasze dzieci to aniołki? Czyżby nie mogli czytać pisemek dla nastolatków? Czy nie mogą oglądać telewizji? Nie używają internetu? Nie chodzą do szkoły? Zastanówcie się nad tym przez chwilkę.
Bardzo chciałbym, aby młodzi ludzie zaczynali pożycie seksualne nie pod wpływem nacisku środowiska, ale w pełni świadomie. Aby efektem pożycia nie była dziecięca ciąża. Ale to są tylko życzenia. W związku z czym lepiej aby dzieciaki wiedziały jak naciągnąć gumę na instrument. Tym bardziej, że to najłatwiej dostępna i najtańsza chyba antykoncepcja.
A więc może warto przełknąć to, że wasze dzieci obejrzą obuwanie lateksem marchewki?
Od dłuższego czasu śledzę Osiołkowo - przy okazji gratuluję odwagi i "zębów jadowych" - część wpisów dotycząca KK uczuliła mnie na drobne, kapitalistyczne zapędy jego przedstawicieli. Polecam artykuł z niedawnej GW, opisującej sprawę wyrobów benedyktyńskich, rzekomo naturalnych - na niezgodność z procedurami pozwalającymi na takie oznakowanie produktów (np. miodów) mnich powiada: "Sprawę wyjaśniliśmy już z inspektoratem. Okazało się, że przepisy zostały źle zastosowane do naszych procedur". Oczywiście po dość ostrej krytyce, którą przeprowadził Wojewódzki Inspektorat Jakości Handlowej, nie został ani ślad - jak pisze dziennikarz: "Po kolejnym telefonie do wojewódzkiego inspektoratu okazuje się, że stanowisko urzędników faktycznie zdążyło się już zmienić. Teraz przekonują, że sprawy w zasadzie nie ma.". Inaczej mówiąc - dla niektórych prawo jest wyjątkoooowo elastyczne.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
aaa
Dzięki. A co do odwagi to przesada. Cykorem jestem okrutnym, ale i tak nad grobem stoję więc :)
OdpowiedzUsuń