Jeśli myślimy kategoriami dobra i zła, popełniamy poważne niedopatrzenie. Skąd ta jakże naiwna myśl przyszła mi do głowy? Jak zwykle odpowiedzialna za to jest lektura. Od jakiegoś czasu nie mogę uwolnić się od książek poświęconych II wojnie światowej. Czytam zarówno to, co zostało wydane przed zburzeniem muru berlińskiego (i nacechowane w pewnej części wiernopoddańczą gadką skierowaną do moskali), jak i to, czym raczą nas wydawcy ostatnimi czasy.
Czytałem jak to niemieccy żołnierze palili, grabili, gwałcili i mordowali, ale też jak czynili to sowieccy wyzwoliciele. I jedni, i drudzy (jak podają autorzy) rozbijali główki niemowląt o ściany, i jedni, i drudzy rozcinali brzuchy ciężarnym, niszczyli miasta ogniem dział i bomb lotniczych nie troszcząc się o los cywili.
Z punktu widzenia człowieka posługującego się kategoriami etycznymi postępowanie takie jest złe. Ludzie popełniający opisane czyny to bestie. Owszem. Z punktu widzenia własnego krzesła jet to najpełniejsza prawda. A właściwie jej cząstka. I to malutka. Tym żołnierzom nie przyszło nagle do głów: "A załóżmy mundury, weźmy szmajsery/pepeszki i pozabijajmy odrobinę." Zanim wziął jeden czy drugi bagnet i rozpłatał nim brzuch drugiego człowieka, przeszedł poważne pranie mózgu. Oglądaliście niemiecki film "Eksperyment"? Jeśli tak, to chociaż w części rozumiecie co mam na myśli. Niewiele potrzeba, aby zmienić się w monstrum.
Rodzi się zatem pytanie: Kto wpadł na pomysł przygotowania milionów stolarzy, piekarzy, kucharzy, ślusarzy, rolników, nauczycieli, słowem zwykłych poczciwych ludzi do okrucieństw? Hitler, Himmler czy Stalin, Beria, Jeżow? W dużej mierze tak! Przynajmniej jeśli chodzi o potęgę ze wschodu. Według Zychowicza Hitler miał większą ochotę utrzeć nosa Francuzom i Brytyjczykom, niż zajmować Polskę. Dopiero podpisanie papierów o sojuszu skierowało wzrok małego kanclerza na Warszawę. Zdawał sobie bowiem sprawę, że gdyby zaczął wojnę z zachodnimi mocarstwami, Polacy runęliby na Niemcy ze wschodu. Sytuacji odwrotnej nie obawiał się w ogóle. Brak reakcji w sprawie Czechosłowacji był do tego bardzo mocną przesłanką. Zatem według Zychowicza wrzesień'39 zawdzięczamy brytyjskim dyplomatom, którzy z przyjemnością patrzyli na wspólną granicę między Niemcami a Sowietami. Suworow z kolei uważa, że Hitler uratował Polskę swym czerwcowym atakiem na Moskali. Gdyby bowiem to Stalin uderzył pierwszy...
Niemniej i tak pozostaje jeszcze jedna zagadka. Kto, mili państwo, zarobił na wojnie? I kto śmiał się w kułak, jak skazywano kolejnych zbrodniarzy na norymberskim procesie? I tu leży odpowiedź, na trapiące mnie pytanie. A zarazem kolejne pytanie: Kto tak bardzo trząsł spodniami przed Sowietami, że doprowadził do wojny totalnej? Jeszcze tego nie wiem, ale...
0 komentarze:
Prześlij komentarz