Słownikowa definicja "niepodległości" w dobie wszechwiedzącej sieci jest tak łatwo dostępna, że prośba o to abym zdefiniował niepodległośc jest mało poważna. Można to oczywiście określić bardziej dosadnie, ale nie chcę obrazić pytającego. Zatem nie używając definicji zaznaczę, że obecnie niemal nie sposób znaleźć państwo, które można określić jako całkowicie niezależne. Oczywista, niezależność i niepodległość nie są tożsame, niemniej niektórzy określają owych nazw wymiennie.
Sam pisząc o niepodległości miałem na myśli to, że państwo (a właściwie rządzący nim) decyduje samodzielnie o swojej polityce wewnętrznej i zewnętrznej. W przypadku Polski nawet nie możemy użyć do określenia jej słowa "państwo". Pozbawił nas do tego prawa prezydent Lech Kaczyński podpisując traktat akcesyjny. Właściwie Polska jest teraz krajem w dziwnym zawieszeniu. Po ma konstytucję, prezydenta, rząd, parlament, "niezawisłe sądy" i własną walutę, ale jednocześnie owe organy podejmować mogą coraz mniej samodzielnych decyzji. Polska ma dostosować swoje prawo do prawa unijnego, wysokość deficytu budżetowego ustalona została w Brukseli, decyzje sądów zaskarżyć można w Strasburgu, a jednocześnie władze kraju reagują na każdy ruch brwi strategicznego koalicjanta i zwiększają kontyngent okupujący Afganistan o ponad 30 procent. A gdy wspomni o "polskich obozach śmierci" to udają, że nie zrozumieli. O 300 miliardowym długu (w sumie to pikuś w porównaniu do USA) nie będę się rozwodził, bo nie mam pojęcia ilu ma Polska wierzycieli. A taki dług będą spłacać dzieci i wnuki obecnych dorosłych i nie wiadomo czy go spłacą. A zatem czy muszę zadawać pytanie, czy Polska jest niepodległa?
Jest oczywiście grupa (o dziwo Polaków), której jest to na rękę. Oprócz rządzących doprowadzających nasz kraj do upadku, mimo wybudowanych stadionów i autostrad, są to ci wszyscy, którzy popierają (czy też siedzą w kieszeni u) biznesmenów i polityków związanych z mitologizowanymi: grupą Bilderberga i Komisją Trójstronną.
To co napisałem pozwala sądzić, że jestem mentalnie bliski grupie ludzi węszących spiski. I jest to uzasadnione. Rzeczywiście węszę spiski. Jednym z owych spisków jest zdegradowanie polskiego wojska do roli mocniejszych sił porządkowych. Pierwszym ostrzeżeniem było zrezygnowanie z poboru i wprowadzenie zawodowej służby wojskowej, W ten sposób rządzący ograniczyli znacząco liczbę umiejących posługiwać się bronią. W połączeniu z trzymaniem łapy na pozwoleniach pozwala to rządzącym na błyskawiczne stłumienie wszelkich rozruchów.
Na zakończenie zapytam: wiecie co to grudzień 1981?
Ps. Oczywiście Lech Kaczyński złożył podpis pod Traktatem Lizbońskim. Pod Traktatem Akcesyjnym podpisał się Aleksander Kwaśniewski. Za błąd pokornie przepraszam!
0 komentarze:
Prześlij komentarz