Kilka dni temu Stanisław Michalkiewicz napisał niezmiernie interesujący felieton. Jakiś mało rozgarnięty (takich nie lubię) sympatyk akcji billboardowej ateistów "nie zabijam, nie kradnę, nie wierzę" przesłał wiernemu słudze toruńskiej rozgłośni prośbę o poparcie. Nie będę się wyzłośliwiał nad rozumem wysyłającego/ej bo nie warto. Warto natomiast zatrzymać się chwilkę nad tekstem pana Michalkiewicza, którego felietony do "Najwyższego czasu" chętnie czytam i niektórym przyklaskuję. Ale opisywany tekst aż woła: "halo! autorze przeczytaj mnie jeszcze raz! bo straszne głupoty piszesz!" Dlaczego głupoty? Ano pocytuję troszeczkę:
1. "Człowiek religijny wierzy w Boga, to znaczy - w to, że Bóg jest - i tak dalej. Nie twierdzi bynajmniej, że WIE, iż Bóg jest. Twierdzi tylko, że w to wierzy - i to jest w porządku, to jest racjonalne, ścisłe i uczciwe. Tymczasem ateista, twierdząc, że „nie wierzy”, sugeruje posiadanie jakiejś wiedzy o tym, iż Boga nie ma. Tymczasem żaden z ateistów taką wiedzą nie dysponuje, ponieważ taka wiedza nie istnieje. Oni zatem też wierzą - tyle, że w to, iż Boga nie ma. Jednakże deklarując, jakoby „nie wierzyli”, sugerują, że posiadają jakąś wiedzę pewną, czyli kłamią w żywe oczy. Od takich łgarzy lepiej trzymać się z daleka, bo skoro tak ostentacyjnie kłamią w jednej sprawie, to cóż może powstrzymać ich od łgarstw we wszystkich innych sprawach?"
To właściwie niemal nie wymaga komentarza, ale jako ateista odpowiem: nie wiem czy bóg istnieje. lecz nie wiem także czy nie istnieje. Może nie jestem typowym przedstawicielem ateistów, ale mnie to po prostu nie obchodzi. Może sobie istnieć, może sobie nie istnieć i co z tego? Wiara po prostu nie jest mi do niczego potrzebna. I tyle! I po co wyzywać mnie od kłamców? Ale jeśli uważa pan, że warto trzymać się ode mnie z daleka to, to jest z kolei bardzo rozsądne. Oprócz tego, że jestem łgarz, to jeszcze mam ciężką rękę (50 cm w obwodzie ramienia). Uwierzysz pan łgarzowi?
2. "Wprawdzie może nie dotyczy to wszystkich ateistów, a w każdym razie ja nie wiem, czy wszyscy są tego samego zdania, ale nie ulega wątpliwości, że ateiści są bardzo licznie reprezentowani wśród zwolenników aborcji. Aborcji - a więc zabijania ludzi bardzo małych, których istnienie z jakichś względów przeszkadza ludziom większym."
I wychodzi na to, że znowu nie jestem typowym ateistą, bo wcale nie jestem zwolennikiem aborcji. Jakoś wcale nie spieszy mi się wypełnić nasieniem kobietę, mówiąc: "A po co będę gumkę zakładał? Wyskrobiesz się i po krzyku! Wielkie rzeczy..." Więc panie Michalkiewicz NIE ZABIJAM!!!
Problem aborcji jest trudny. Pytania typu "Co ma zrobić zgwałcona kobieta, gdy dowie się, że została zapłodniona podczas gwałtu?", "A gdy może umrzeć podczas porodu?" i wiele innych równie trudnych były wielokrotnie roztrząsane. Mogę się wypowiedzieć, ale to nie zmieni jednego faktu: Mnie nikt nie zapłodni! Więc dlaczego mam się wpieprzać z butami w cudze sumienie? Swoją drogą gwałcicielom należałoby obcinać to i owo, może coś by to pomogło?
3. "Wreszcie - „nie kradnę”. Naprawdę? Przecież socjalizm, zarówno ten „realny”, jak i ten „kulturowy” forsowali kosztem milionów ofiar, propagowali i nadal propagują przede wszystkim ateiści. Tymczasem socjalizm jest kradzieżą i to w dodatku zuchwałą."
Zakładasz pan, że wszyscy ateiści są socjalistami? Czyżbyś się pan na rozumy zamienił z diabłem tasmańskim? I wrzeszczysz pan jak ów zwierz walczący o padlinę! Nigdy nie skorzystałem z "pomocy" socjalnej państwa. Ani innych państwowych instytucji! I nie chcę otrzymywać ZUS-owej emerytury! Co więcej określam siebie jako wolnościowca. Totalnego wolnościowca, w odróżnieniu od konserwatywnych liberałów będących podnóżkami sukienkowych facetów w czerni! Ale, zaraz pewnie nie jestem typowym ateistą...
4. "W dodatku, chociaż przedstawiają się jako „racjonaliści”, próbują wmówić nam, że zachowują się nieracjonalnie. Bo - powiedzmy sobie szczerze - jeśli Boga nie ma, to dlaczegóż właściwie nie kraść? Dlaczego nie zabijać? W takim przypadku zarówno złodziejstwo, jak i zbrodnia, to zachowania jak najbardziej racjonalne. Inaczej w przypadku ludzi wierzących w Boga. Oni jako mordercy i złodzieje zachowywaliby się nieracjonalnie, podczas gdy ateiści - racjonalnie jak najbardziej. Zatem nie tylko są łgarzami, ale w dodatku - tchórzliwymi, bo nie potrafią zdobyć się na odwagę działania z otwartą przyłbicą. Od takich tchórzliwych czy tylko niechby nawet obłudnych łgarzy naprawdę lepiej trzymać się z daleka."
No tu już nie wytrzymam! Kurwa baranka potężnego pierdolnij gościu! Najlepiej w płot ozdobiony drutem kolczastym! Się ciesz chłopie, że nie jestem takim racjonalistą, jakim chciałbyś abym był! Nie wbijam Ciebie w podłogę Twoim własnym komputerem tylko dlatego, że poszedłbym za to do pierdla! Czy to nie jest czasem racjonalne? Strzałka!
Ps. Nie podaję linka do całego tekstu, bo mnie gościu zapienił! Wujek G. odszuka, jak się Wam zechce poczytać całość.
Ps2. Ale trochę po chamsku pojechałem na końcu, nie?
0 komentarze:
Prześlij komentarz