Przez ostatnie kilka dni nurtuje mnie jedno pytanie. Zadane zresztą przez Kaśkę przy okazji wpisu o prawdziwych mężczyznach.
"Reasumując: prawdziwych kobiet już nie ma dlatego nie ma prawdziwych mężczyzn. Czy to autor miał na myśli?"
Aby spróbować na nie odpowiedzieć muszę wrócić do czwartego roku studiów.
Siedzieliśmy razem z Nikodemem i Ichneumonem w swoim pokoju 511 w mało szacownym akademiku "Grześ", gdy rozległo się pukanie do drzwi, po czym w nasze bardzo skromne progi wkroczyła koleżanka z roku Agnieszka wraz z towarzyszką. Zbierały odpowiedzi męskich przedstawicieli gatunku ludzkiego o kobietę idealną. Nie namyślając się zbytnio, bo miałem ów ideał przed oczami, chwyciłem za długopis i zacząłem notować. Zamazuje mi się odrobinę, bo kilkanaście lat już minęło, ale brzmiało to mniej więcej tak:
"Lico gładkie, pierś krągła z biustonosza kpiąca, biodra szerokie, do rodzenia dzieci stworzone". Ogromnie oryginalne, nieprawdaż? Co też mogło siedzieć wtedy w głowie Waszego pismaka? Niemal to samo co dzisiaj :) Oczywiście co do wyglądu! Dzisiaj dodałbym jeszcze głos o określonej barwie. W końcu kobiety mówią zazwyczaj więcej ode mnie!
Oczywiście według ograniczonego rozumku pismaka idealna kobieta od prawdziwej różni się odrobinkę. Przede wszystkim tym, że ideału nie uda się znaleźć! Nawet, gdy już się wydaje, że na pierwszy rzut to już ta jedyna, wyśniona i wtedy zaśmieje się na przykład! Albo zaszczebiocze głupkowato! Albo podciągnie nosem! Albo sykotnie zębami! Albo ze słuchawek jej telefonu odezwą się głosy redaktorów RMF, Zetki, Eski! Albo...
Ale wracając do pytania. Prawdziwych kobiet jest mnóstwo. Szczególnie w ich mniemaniu. Zdecydowana większość dzisiejszych młodych kobiet próbuje obedrzeć siebie z tajemnicy. Nawet nie próbuje - odziera! Widać to szczególnie teraz. Z ubiorów kobiet znikły niemal sukienki, które zostawiają przecież dla ostatnich szarmanckich mężczyzn, mnóstwo miejsca na jakże przyjemne domysły. Oko męskie nie jest atakowane obcisłymi spodenkami i bluzeczkami, które zdają wraz z tym oszustem makijażem zdają się krzyczeć: "Patrz jaka ze mnie foczka!" - czy jak się teraz mówi. Powonienie takiego mężczyzny nie jest zachęcane ale nokautowane intensywnością zapachu. A uszy nie chcą już przyjmować rozmów o gorących słodziaczkach i ciachach gotowych na schrupanie!
Prawdziwa kobieto zachowująca się i wyglądająca w opisany powyżej sposób nie dziw się, że koło Ciebie na kanapie siedzi wyśniony misiaczek, który w przerwach między połykaniem kolejnych browców, wyżeraniem kolejnych paczek chipsów, drapie się po klejnotach i wrzeszczy: "Kurwa! ty skurwielu! Jak mogłeś nie pierdolnąć do jebanej, kurwa, pustej bramki? Kurwa, co za chuj, nie dziuńka?", po czym ładuje łapę w Twoje stringi. Pogratulować, po prostu, zdobyczy!
0 komentarze:
Prześlij komentarz