W ostatnim poście napisałem kilka słów o tym jak pewien wikary z Wielkopolski dopuścił do śmierci własnego dziecka. I nie poniósł za swój czyn właściwie żadnych konsekwencji. Najmniej ucierpiało jego sumienie, bo nie chciał tego dziecka. Przyszło mi nawet do głowy, ale to pewnie duże nadużycie, że to taki kościelny sposób na aborcję. W końcu większość księży, podobnie jak świeccy rodzice, kocha swoje dzieci.
Ale ostatnimi czasy sama miłość nie wystarcza do tego, żeby spokojnie wychować własne dzieci. Z dalekiej Anglii dotarły wieści, że sąd odebrał dziecko rodzicom, bo było za grube. Z dalekiej Italii, media doniosły, że decyzją sądu rodzice są za starzy i ich córeczka trafiła do domu dziecka. Nie inaczej jest w Polsce. Kuratorzy i pracownicy społeczni uzbrojeni w unijne prerogatywy, wdrożone w nasze prawo, wymyślają coraz to nowe powody aby zabrać dzieci rodzicom biologicznym. A to na pewnym stole leżały okruchy, a to młoda, samotna matka zbyt wcześnie wypisała się ze szpitala, a to inna samotna matka nie zdążyła zrobić w terminie remontu łazienki i kuchni, a to ojciec miał zbyt mało czasu i na dodatek matka kilkanaście lat wcześniej chorowała na depresję. Takie powody wydumane przez kuratorów wystarczyły "sędziom" aby w pierwszej instancji wydać wyroki nakazujące zabranie dzieci rodzicom. Pamiętacie "Komornika" Feliksa Falka? I egzekucje długów przeprowadzane przez głównego bohatera? Do domu wkracza kurator w towarzystwie pracowników socjalnych i policji po czym zabiera dzieci, bo po śniadaniu zostały okruchy na stole.
Gdy czytam o takich rzeczach nieodmiennie przychodzi mi na myśl akcja wysiedlania ludności z Zamojszczyzny prowadzona przez Niemców podczas II wojny światowej. W ramach akcji Niemcy odbierali dzieci matkom po czym trafiały one do niemieckich rodzin. Akcji towarzyszyła korupcja, szczególnie wtedy, gdy dziecię miało blond włosy i niebieskie oczy.
Zastanawiam się czy opłacani przez państwo pracownicy socjalni, kuratorzy czy najstraszniejsi z nich - asystenci rodzinni nie wyszukują ładnych i rezolutnych dzieciaczków bo czym zaglądają do pokoju dziecięcego, gdzie zapewne znajdują bałagan i... Ale pewnie jestem zbyt dużym paranoikiem!
A moim zdaniem kuratorzy maja strasznie "nieciekawą" robotę: zabiorą dzieciaka, to tvn, polsat i superexpres pokażą, jak źli urzędnicy rodzinę rozbijają; nie zabiorą na czas: te same stacje zrobią podobną nagonkę, tylko w druga stronę: "gdzie była opieka, czemu nikt nie zareagował..."
OdpowiedzUsuńPóki kurator robi swoje, nie kombinuje i nie uderza mu funkcja, to jest ok. Pewnie i Ty znasz rodziny krzywdzące dzieci, i ja znam takich rodziców, do których kurator za bardzo nie wystartuje. By buteleczką w głowę nie zebrać, albo tulipanem nie dać się pociąć kuratorzy wpisują do swych zeszycików, że byli i nie ma konieczności interwencji. Gdy nie reagują, różnie się dzieje. W sumie nie dziwię im się specjalnie, gdy odwracają wzrok, ale gdy poniewierają biernych i bidnych rodziców, to mam ochotę wytrzaskać po pysku, albo kiszkach.
OdpowiedzUsuń