Co najmniej 21 lat więzienia. Za zamordowanie ponad 70 osób. Norwegów. Nie emigrantów. Krajan. Swojaków. Tych, których chciał bronić przed zagrożeniem z północnej Afryki i Bliskiego Wschodu. Zabił, bo nie widział innego wyjścia. Według myśli kłębiących się w zarażonej nacjonalizmem głowie, musiał obudzić Norwegów. Otworzyć im oczy. Pokazać, co będzie ich czekać, gdy liczba żyjących w Norwegii muzułmanów zacznie się zbliżać do liczby razem wziętych wyznawców wszystkich innych religii i tych niereligijnych. Ale go nie zrozumieli. Chcieli uznać za wariata. Na koniec wlepili co najmniej 21 lat więzienia.
Z powyższych słów można odnieść wrażenie, że sympatyzuję w jakiś sposób z Breivikiem. Wiem o co mu chodziło. Rozumiem, że nie chciał aby w Norwegii zaczęło się dziać tak jak w Libii czy Syrii. Rozumiem ale jednocześnie uważam, że kara jest śmieszna. Powinien zostać powieszony, ścięty, rozstrzelany czy usmażony na krześle elektrycznym. Bezdyskusyjnie. Za zaplanowaną śmierć trzeba odpowiadać śmiercią. Teraz będzie w stanie propagować swoją myśl. Co się stanie gdy z jego więzienia zaczną wychodzić zarażeni przez niego wirusem nacjonalizmu? A tak w ogóle dlaczego komentujący wyrok stawiają znak równości między nacjonalizmem i Hitlerem?
0 komentarze:
Prześlij komentarz