Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

środa, 15 sierpnia 2012

Mroczny Rycerz powstaje

sierpnia 15, 2012 Posted by Onufry Okowita , , , No comments

Skołtuniona broda, przydługie włosy, ziemista cera, laska i wstręt do świata. Oto Bruce Wayne. Nieprawdopodobne? A jednak! Ów wrak człowieka to wynik rozgrywki z Jokerem i Dwoma Twarzami. Jej wynik to śmierć wybranki, Jokera i Dwóch Twarzy (bandyty i prokuratora) oraz wielu, wielu innych. A także zniknięcie Batmana, który wziął na siebie winę za zbrodnie popełnione przez byłego prokuratora i wspomniane niedomaganie fizyczne oraz niechęć do życia. Czy tak powinien wyglądać komiksowy superbohater?
Reżyser też miał wątpliwości, więc aby obudzić Wayne'a wysłał złodziejkę - kobietę kota. Do wskrzeszenia Batmana potrzebował mocniejszej artylerii. Wyciągnął zatem na światło dzienne nowego szefa Ligi Cieni - Straszliwego Bane, przy którym nawet Joker wydaje się przyzwoitym gościem. No, niemal przyzwoitym. Niewiarygodnym zbiegiem okoliczności pan Fox przez osiem lat nieobecności Wayne'a i Batmana opracował niezwykły pojazd latający. W ukrytym laboratorium znalazło się również remedium na kulejącą nogę. Zatem Bruce Wayne i Batman mogą ponownie wrócić do gry. Niestety stracony czas oraz działalność Catwoman i nieuczciwych przeciwników biznesowych spowodowały, że Bruce został bankrutem. Batmanowi też niezbyt się wiedzie. Osiem lat przerwy to bardzo dużo czasu. Zardzewiał. Do tego opuszcza go wierny Alfred. A Bane rośnie w siłę. Mrok ogarnia Gotham.
Kilka słów o aktorstwie. Żadnych rewelacji. Nadmiernie płaczliwy Michael Caine, nijaki Morgan Freeman, Tom Hardy z mimiką niczym Arnold w pierwszym Terminatorze, Ann Hatheway machająca odnóżami i włosami z koordynacją waszego pismaka tańczącego cokolwiek oraz Christian Bale widocznie zmęczony i Waynem, i Batmanem. Niemniej film wbrew niektórym recenzentom warto zobaczyć. Mimo dwóch i pół godzin nie nuży (no chyba, że miłośników transformersów), ale wzbudza żywe emocje. Sam do pewnego momentu kibicowałem Bane'owi, który pokazał miejsce zadowolonym z siebie pożeraczom hamburgerów. Dla Bane'a dysponującego armią przestępców zwykły mieszkaniec Gotham nie znaczył nic. Wiedział, że pozbawiony broni i kierownictwa bezrefleksyjny motłoch nie jest mu w stanie zagrozić. A, że miał rację ukazały wydarzenia dziejące się po drugiej stronie ekranu.
Wszyscy chyba wiedzą, że premierze filmu towarzyszyły niecodzienne wydarzenia. W miejscowości Aurora doszło do masakry. Dziennikarze całą sprawę opisali z każdej możliwej strony. Sporządzono profil sprawcy. Przypomniano wcześniejsze ataki szaleńców. W rezultacie sprzedaż broni w USA wzrosła o 40 %. Taka była odpowiedź Amerykanów na pomysły ograniczenia dostępu do broni palnej. Europejczycy tego nie rozumieją. Polityczna poprawność nakazuje mówić i pisać, że trzeba odbierać broń jej posiadaczom, ewentualnie trzeba zmienić prawo tak, aby przypadkowy człowiek nie mógł dostać pozwolenia bez kilku miesięcy starań.
Niebyt przykro mi o tym napisać, ale to ględzenie idiotów. Bo:
1. Czy bandyta stara się kilka miesięcy o zezwolenie i kupuje broń u legalnego sprzedawcy?
2. Czy bandyta zostawi w spokoju nieuzbrojonego człowieka i będzie szukał takiego, który może mu przy pomocy pocisku rewolwerowego zrobić otwór w głowie?
No ale możecie mnie również nazwać idiotą, bo zbrodniarz z Aurory kupił broń legalnie. No fakt. Jednak, czy gdyby (znowu to cholerne gdyby) miał ochotę zastrzelić kilkanaście osób i nie miał zezwolenia, to czy by je wyrabiał, czy może poszedłby do zaparkowanej w bocznej uliczce fury i kupił ją od handlarza? I gdyby ci zabici żołnierze mieli ze sobą pistolety, to czy wariat dalej chodziłby po świecie?
Więc poprawny politycznie osobniku dalej krzycz o obostrzeniach w dostępie do broni. Bandytom w to graj.

0 komentarze:

Prześlij komentarz