Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

wtorek, 14 sierpnia 2012

Czarodziejki.com i legalizacja

sierpnia 14, 2012 Posted by Onufry Okowita , , , No comments

Jakiś rok temu, może dawniej, wpadła mi w ręce pewna bardzo ciekawa książka. Napisały ją cztery przedstawicielki jednego z najstarszych zawodów świata pod pseudonimem Ewy Egejskiej. Od czasu gdy czytałem "Pamiętniki Fanny Hill" i później "Justyna, czyli nieszczęścia cnoty" markiza de Sade żadna książka nie wywołała we mnie tak żywych emocji. Rozbiegane oczy, rozszerzone nozdrza, problemy z utrzymaniem śliny i dziwnie malejące spodnie to tylko kilka spostrzeżonych symptomów. Poza tym co kilka minut przebrzydle rechotałem, gdy drogie panie opisywały zachowania, czy zboczenia kolejnych klientów. Czasem nachodziła mnie chwila zadumy nad ciężkim losem jaki wybrały autorki podejmując pracę w jednej z warszawskich agencji towarzyskich. Ciężkim losem, ale chyba jeszcze cięższą forsą.

A potem w mediach zaczęło być głośno o pomyśle Ruchu Palikota. Otóż wydumali sobie oni, że prostytucję należy w Polsce zalegalizować. Wiązać to się miało z poważnymi zmianami w prawie. Ale skarb państwa miał skorzystać na podatkach, płaconym ZUS-ie, ubezpieczeniach zdrowotnych, rentowych i wszystkich innych obciążeniach. Same korzyści.
A co otrzymałyby prostytutki? Legalna praca, eliminacja ochrony (haraczu) i stręczycieli, opieka zdrowotna, urlopy, emerytura. Ok! Same plusy! Pomyślmy chwilę! Zarejestrować działalność gospodarczą, założyć konto firmowe w banku, zrobić pieczątkę, nabyć kasę fiskalną i opracować taryfikator (bo urzędnicy nie odpuściliby) - w sumie mały pikuś. Potem zatrudnić księgową, nie ma problemu. Z tymi stręczycielami i ochroną to nie do końca pewne, bo niektóre panie wolałyby jednak u kogoś pracować, więc... Opieka zdrowotna... hmmm. Tu jest mały problem, zresztą wiecie jak łatwo dostać się do specjalisty w darmowej służbie zdrowia. A urlopy i emerytura? Tak... Trzysta złotych emerytury w wieku 65 lat. Wygaduję głupoty?
Załóżmy, że idę do domówki. Kilka dziewczyn wynajęło mieszkanie w centrum, pukam a tu zonk. Lokalu nie ma, bo właściciel mieszkania dowiedział się oficjalnie, że chcą mu burdel założyć. Wstyd, hańba! W papierach by stało, że w jego mieszkaniu kurewstwo! Tfu! Sodoma i Gomora. A co by ksiądz powiedział? No dobra. Chce mi się seksu jak kani dżdżu, więc dzwonię na komórkę. Okazuje się, że dziewczyny musiały się przenieść na przedmieścia, do starej agencji. Co robić? Jadę! O jest ochrona i właściciel przesiaduje w barze. Pytam, w którym pokoju Ewelina. Zanim zaczynamy opowiada o błogosławieństwie legalizacji prostytucji. Rodzice się jej wyrzekli, bo gdy zarejestrowała działalność, okazało się, że koleżanka sąsiadki rodziców pracuje w ZUS-ie. I pocztą pantoflową poszło w świat. Musiała się też przenieść z wynajmowanej kawalerki, bo i w bloku znalazły się życzliwe duszyczki.
Więc z legalizacji same zyski. Wszyscy znajomi i cała rodzina wie, że jest dziwką, więc o świętach rodzinnych może zapomnieć. Darmowy lekarz to fikcja a urlopy to marzenie. Do emerytury w zawodzie nie dociągnie, więc aby dotrwać do emerytury będzie musiała się przebranżowić, bo rzeczywiste zarobki poważnie spadły. Jak to zrobić, skoro wszyscy będą wiedzieć, że była dziwką? A o ewentualnym mężu też może pomarzyć. No niby wiedziała na co się decyduje robiąc pierwszego loda za kasę. Ale dopóki robiła to w szarej strefie wszystko było ok. Potem uwierzyła Rozenkowi oraz innym od Palikota i...
Zastrzegam! Nigdy w życiu nie korzystałem z usług prostytutek, a opisana wyżej sytuacja to fikcja. Jednak wszyscy wiemy, że ludzie to swołocz. A politycy są w samym środku tej kloaki. W naszej rzeczywistości gospodarczej pomysł legalizacji prostytucji to czysty populizm (albo brak wyobraźni).

0 komentarze:

Prześlij komentarz