Zbigniew Bujak udzielając niedawno wywiadu do Wybiórczej, zdenerwował się okrutnie. Zdenerwował się, bo środowiska postsolidarnościowe w jego mniemaniu odeszli od głoszonych, przez związek zawodowy, haseł. Ciekawe wydaje mi się zwłaszcza stwierdzenie: głoszenie haseł. W moim mniemaniu nie oznacza ono nic - dla oportunistów. Dla idealistów - oznacza wszystko to, co zawarto w owych hasłach. Można by wysnuć z tego wniosek, że idealistę Bujaka, dziwi a zarazem gniewa postawa byłych współtworzących Solidarność, czyli Wałęsy, Kaczyńskiego, Tuska, że wymienię tylko tych ze świecznika.
W jednym wszakże Bujak się myli. Szyszki z Solidarności głosili chęć zmian i rzeczywiście dali nam zmiany. Wystarczy spróbować dostać się do specjalisty, mimo grubej kasy płaconej rokrocznie w składkach chorobowych, rentowych i innych. Wystarczy usiąść wieczorem w towarzystwie na skwerku z ukrytą puszką piwa, gdy podejdzie miły pan i zapyta czy może zabrać aluminium. Wystarczy pójść do sklepu i spośród ogromnego wyboru wędlin, być zmuszonym wybrać napakowane wodą i mnóstwem chemii najtańsze paskudztwo. Wystarczy włączyć Wiadomości i spojrzeć na tych, którzy kiedyś walczyli o lepszą (dla siebie chyba) Polskę. Wypasione auta, stada ochroniarzy, szyte na miarę garnitury i kierdel bezrefleksyjnych dziennikarzy.
Gdybyśmy zapytali Zbigniewa Bujaka, czy o taką Polskę walczył, zobaczylibyśmy nabrzmiewające na szyi żyły i usłyszelibyśmy krótką odpowiedź: NIE.
To tyle jeśli chodzi o osiągnięcia obozu solidarnościowego!
pozwolę sobie oprawę muzyczną zaproponowac:
OdpowiedzUsuńhttp://youtu.be/_U2CLuiYv74
Bardzo dobra puenta :)
OdpowiedzUsuń