Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

sobota, 1 września 2012

Wrzesień 39

września 01, 2012 Posted by Onufry Okowita , , , , No comments

Inaczej się skończyć nie mogło! Bo cóż znaczył Centralny Okręg Przemysłowy choćby wobec Zagłębia Ruhry? Co znaczyło tych kilka niedoinwestowanych fabryk samolotów wobec zakładów Junkersa, Heinkla, Dorniera czy Messerschmitta? Co mogły zdziałać cztery niszczyciele (z których dwa były przestarzałe i przepłacone), jeden stawiacz min (powiedzmy) i kilka okrętów podwodnych wobec Kriegsmarine (chociaż krwi jej upuściły)? Co mogła znaczyć ta garstka myśliwców na zwinnych górnopłatach z drewna i płótna wobec całej potędze Luftwaffe (chociaż tanio skóry nie sprzedali)?
Wydawało się bowiem, że i natura przeciw naszej armii wystąpiła. Suche wiosna i lato spowodowały podsuszenie naturalnych zapór przeciw czołgom, czyli bagien. Bezchmurne niebo umożliwiło stukasom na niemal bezkarne rażenie naszej piechoty i kawalerii, bo co z tego, że mieliśmy jedne z najnowocześniejszych dział przeciwlotniczych kal. 75 skoro było ich tak przerażająco mało.
Obrony nie ułatwili też dowodzący, którzy pogubili się wobec nowego sposobu walki preferowanego przez Niemców. Tak wygraliśmy kilka bitew i potyczek. Odparliśmy Szwaba tu i ówdzie. Ale szybkość natarcia wroga i kiepskie zaopatrzenie w amunicję, czy problemy z aprowizacją zmuszały do ciągłego wycofywania się.
Dupy dali też politycy, którzy uwierzyli politykom francuskim i angielskim
i Wódz Naczelny wraz ze swym sztabem ustanawiając obronę tak by w każdej chwili przejść do kontrataku. Ale Francuzi i Anglicy naszczali na traktaty i strategię szlag trafił.
Siedzę dzisiaj i dumam. Co by było gdyby. Gwałcę przeszłość przypuszczeniami. Do niczego nie doszedłem bo i dojść nie mogłem. Nawet wehikuł czasu nie jest rozwiązaniem. Choć to nad wyraz pociągające o czym można się przekonać czytając www.1939.com.pl Marcina Ciszewskiego (reszta serii czeka na lekturę).
Siedzę zatem i słucham 8 symfonii Dymitra Szostakowicza pod dyrekcją Mrawińskiego. Słyszę w tej muzyce trwogę, jakiej doświadczył kompozytor zamknięty w Leningradzie, słyszę smutek, ale i nieustępliwość. Nie złamiecie nas! Rozerwiemy was choćby gołymi rękami! Będziecie płakać, jak i my płaczemy. I płakali. Dlatego uwielbiam słuchać muzyki skomponowanej przez Szostakowicza. Choć jest trudna, choć brak w niej romantycznych tonów. Współgra z nastrojem. Oto ona:

0 komentarze:

Prześlij komentarz