Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

wtorek, 18 września 2012

Inteligencja naszych czasów 4

września 18, 2012 Posted by Onufry Okowita , , No comments

Picie w pracy. Od dłuższego już czasu na cenzurowanym. Picie w pracy kojarzy się z robotnikami budowlanymi. W końcu powiedzenie „Po szklanie i na rusztowanie” nie wzieło się z próżni. Nieżyjący wuj mojej mamy podczas przerwy śniadaniowej przynosił ze sklepu wino i herbatniki. W końcu nie mieściły mu się w szafce i musiał załadować ciastka do dwóch siatek oraz zanieść do domu. Świetna anegdota przy wódeczce. Po pracy oczywiście Ludzie nauki znajduję się na innym biegunie niż budowlańcy. Zwykłemu człowiekowi profesor raczej nie kojarzy się z kieliszkiem. Ale przecież jak wszędzie są okazje. UMCS to dziwna uczelnia. Imieniny oznaczają ciastka, kawę ale i przynajmniej wino. Lampka zepsutego soku z winogron podnosi prestiż spotkania. Odrobinę inaczej wygląda to w przypadku starszych wiekiem profesorów. Oni się nie rozdrabniają. Widok zaczerwienionych i roześmianych samodzielnych i towarzyszącej im chmury odoru wódy nie są nagminne, ale... Przyznam się, że i mnie zdarzyło się dziabnąć pół imieninowej szklanki nalanej chojną ręką szefa. Nie podziękowałem mu za to, gdy szedłem na zajęcia, gdzie gęsto się tłumaczyłem. Był to dla mnie problem, dlatego nie rozumiem tej całej profesorskiej wierchuszki wyśmiewającej profesora Szymańskiego za ściganie chlania w pracy. Zdarzało mu się bowiem wpaść znienacka do jednego, albo drugiego gabinetu i przerwać suto zakrapianą imprezę. Szczególnie nie lubili go za to ci od średniowiecza. To dziwne, ale stosunek do alkoholu na uniwersytecie, pozwalał odróżnić starego profesora o korzeniach wywodzących się sprzed wojny od takiego, który zaczynał swoją edukację już w PRL. Kulturę pracy na uniwersytecie wywrócili do góry nogami nasi wyzwoliciele ze wschodu na spółkę z gorliwcami od Hitlera. I jedni, i drudzy próbowali oderwać naród polski od korzeni mordując inteligencję. I gdy ujrzałem kilka razy spływającego po schodach profesora od średniowiecza w towarzystwie kumpla od kielicha a zarazem asystenta, dochodziłem do wniosku, że chyba im się udało.

0 komentarze:

Prześlij komentarz