Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

piątek, 7 września 2012

Michael Clarke Duncan 1957 - 2012

września 07, 2012 Posted by Onufry Okowita , , No comments

Gdy zobaczyłem go pierwszy raz, złapałem się za głowę. Po egzaminie z historii nauki (właściwie filozofii) i zasłużonej piąteczce, wypożyczyliśmy, wraz z ówczesnymi miłymi koleżankami z medycyny - Asią i Justyną , "Armageddon". Właśnie przechylałem kieliszek, gdy grana przez niego postać postanowiła pokazać lekarce jakim zdrowiem się cieszy. Pierwszy raz ujrzałem 160 kg mięśni w samych gaciach. Nie wiem czy mieliście okazję przekonać się jak mało przyjemne jest zakrztuszenie się wódeczką, ale wtedy zapamiętałem bardzo dobrze, że ten kolos nazywa się Michael Clarke Duncan.
Dopiero kilka lat później przekonałem się, że jest lepszym aktorem od Arnolda. Powalił mnie na kolana kreacją w "Zielonej Mili". A za towarzyszy miał wtedy nie byle kogo, że przypomnę tylko Toma Hanksa, Davida Morse'a czy Gary'ego Sinise. Od tamtej pory polowałem na filmy z jego udziałem. "Król Skorpion", "Jerzy i smok", "Daredevil", "Wyspa", "Jak ugryźć 10 mln?" czy "Sin City". I na koniec serial "The Finder".

Nie powtórzył już sukcesu z "Zielonej Mili". Czy rozmienił talent na drobne? Niektórzy mogą tak uważać i w części będą mieć rację. Trudno jednak znaleźć scenariusz, w którym umieszczono by postać o jego gabarytach i wymagano by od niej czegoś innego niż wbijanie w ziemię przeciwników.
Jednego zazdrościłem aktorowi, bardziej niż muskulatury: jego piekielnie niskiego głosu, którego użyczył w mnóstwie gier i kreskówek.
Zachowam Cię w swej pamięci. Beziesz dla mnie zawsze wielki.

0 komentarze:

Prześlij komentarz