- Mamuś, dlaczego grzmi?
- Bo Bozia się gniewa.
- A dlaczego pada deszcz?
- To aniołki konewkami z nieba polewają.
No tak. Dzieciakowi tyle wystarczy. W końcu nie wie co to łgarstwo. I gdy po kilku latach:
- Mamuś, w szkole mówili, że deszcz pada z powodu parowania.
- Naprawdę? Nie wiedziałam.
Ale wtedy Piotr już wiedział co to łgarstwo i nie przeginał. Kabel od prodiża wisiał za drzwiami w kuchni, więc należało zachować ostrożność.
Dziś wojna ideologiczna zaczyna się bardzo wcześnie. Trzyletnie dzieciaki trafiają do przedszkola i rodzice zostają postawieni przed oświadczeniem. Jesteś posłusznym Polakiem - katolikiem, czy cholernym ateistą, jehowym czy innym rodzajem odszczepieńca. Gdy podpiszesz oświadczenie, że wyrażasz zgodę na to aby Twoje dziecko uczestniczyło w katechezach, masz z bańki. Dzieciak będzie miał spokój, Ciebie się nie będą czepiać. Jeśli nie podpiszesz, będą latorośl wyprowadzać przed każdym praniem mózgu do innej grupy. Słowem bagno na całej linii.
Pisałem już wcześniej, że Konstytucją można sobie w Polsce podcierać zadki. Jeśli jesteś w mniejszości masz zdrowo pod górkę. Nic nie pomoże Ci zapis w Konstytucji, czy w Deklaracji Praw Człowieka. I tak stoisz przed dylematem: podpisać, czy skazać dziecko na ostracyzm. No chyba, że jesteś religijnym człowiekiem.
Kiedy zaczęła się indoktrynacja trzyletnich szkrabów? Jakieś pięć, może siedem lat temu czytałem o nowej inicjatywie kościoła. Wydaje się, że wtedy, za rządów PiS-u i LPR, nasi hierarchowie doszli do wniosku, że zgniły, ateistyczny Zachód stanowi zagrożenie dla ich nieskrępowanej władzy. Lobby gejów i ateistów zaczęło szukać gwałconych i molestowanych w dzieciństwie przez duchownych katolickich. Społeczność Zachodu dawała przykład i koniecznym stało się znalezienie leku na laickość. Wymyślono zatem katechezy w przedszkolu. Najłatwiej bowiem manipulować nieuformowanym jeszcze umysłem.
Zastanawiam się czy pomysł zda egzamin. Czy to nie ostatnie próby walki o dusze i kieszenie Polaków. Hierarchowie zdają sobie przecież sprawę, z jak dużą estymą traktowane są lekcje religii i katecheci/tki w gimnazjum, czy liceum. Lekarstwem na laickość mogłoby się stać zamknięcie granic, odcięcie Polski od sieci, Nadawanie tylko Telewizji Trwam i Radia Maryja, czyli osiągnięcie odwróconego efektu Korei Północnej.
Tfu! Oby mi jęzor usechł i paluchy obumarły!
0 komentarze:
Prześlij komentarz