Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

środa, 26 września 2012

Premier i Gawron

września 26, 2012 Posted by Onufry Okowita , , No comments


Całkiem niedawno zapadła na szczeblu rządowym decyzja o wstrzymaniu budowy korwety „Gawron”. Tłumaczono to względami finansowymi, gdyż koszty jej budowy kilkakrotnie przekroczyły te zaplanowane. Poza tym od położenia stępki do wodowania minęło niemal 10 lat. Zatem sprawa jest kuriozalna. Na pierwszy rzut oka wyglądało na to, że stocznia, która dzielnie budowała jednostkę, czyli Stocznia Marynarki Wojennej, bezkomprowisowo ciągnęła kasę z budżetu dając pracę pokaźnej liczbie stoczniowców zaangażowanych w ów projekt. Zatem, znowu na pierwszy rzut oka, wydaje się, że decyzja została podjęta słusznie. Na zdrowy rozsądek projekt powinien zostać przerwany o wiele wcześniej, a zaoszczędzone pieniądze mogłyby być przeznaczone na porównywalną jednostkę zbudowaną znacznie taniej i szybciej w prywatnej stoczni. Albo jeszcze lepiej trzeba było zlikwidować w ogóle Marynarkę Wojenną, a kasę przeznaczyć dla potrzebujących. Tak to przedstawiały wierne PO media.

Nie zrobiono tego jednak z kilku względów. Powód najważniejszy to poparcie wojska. Pchając kasę w korwetę zaspokojono zapewne apetyty wielu kieszonek zbliżonych do kręgów wojskowych. Przerwanie finansowania budowy okrętu, niedługo przed ostatnimi wyborami i powołaniem nowego rządu oraz nowego ministra obrony, wydaje się decyzją czysto polityczną. Można było bowiem niepowodzenie budowy zrzucić na nieudolność Bogdana Klicha – byłego ministra z rozdania PO.

Warto przypomnieć pokrótce jak do tego doszło. W 2001 r. Marynarka Wojenna podpisała ze Stocznią Marynarki Wojennej kontrakt na budowę pięciu korwet. Stocznia ucieszona perspektywą zysku zakupiła mnóstwo maszyn i materiałów i zarezerwowała znaczną część mocy produkcyjnej na budowę okrętów. Po roku ówczesny minister obrony Jerzy Szmajdziński zerwał kontrakt i zostawił stocznię z jednym zamówieniem. Na budowę korwety przeznaczano rocznie 35 mln zł. Po przejęciu władzy przez PiS kwotę podniesiono do 130 mln. Praca ruszyła z kopyta i gdyby nie przedwczesne wybory korweta mogłaby już pływać z biało czerwoną banderą. PO znacznie obcięła wydatki na korwetę i w końcu w 2009 r. projekt zamknięto.


Teraz przed szykującymi się jesiennymi protestami, które rozpocznie akcja Rydzyka w związku z multipleksem oraz protest Solidarności, chcąca wysłać Pinokia w kosmos, premier zmiękł. Podczas manewrów „Anakonda 12” Tusk obiecał wojskowym wznowienie budowy „Gawrona” oraz zakup 7o śmigłowców. Wychodzi więc na to, że premier dogadał się z wojskiem i zabezpiecza tyły na wypadek protestów podobnych do tych w Portugalii, Hiszpanii i Grecji. Czyżbyśmy mieli zobaczyć na ulicach „Rosomaki”, „Twarde” i „Leopardy”?



0 komentarze:

Prześlij komentarz