Co za tajemniczość! Budowanie napięcia godne Cusslera. Na początek kilka próbnych macek do mediów o planowanym przestępstwie przeciwko organom konstytucyjnym, a po kilku godzinach bach! Z grubej rury! Zatrzymano niedoszłego zamachowca, który czaił się na „autorytet” prezydenta, premiera, ministrów i wybrańców narodu zasiadających w obu izbach parlamentu. Niedoszły zamachowiec okazał się doktorem i wykładał chemię na Uniwersytecie Przyrodniczym w Krakowie. Na dodatek był dziwny bo był zwolennikiem teorii spiskowych i JKM przewodniczącego Kongresu Nowej Prawicy, o czym opowiadał studentom nieraz przez pół wykładu. Poza tym był ponoć zafascynowany pewnym norweskim mordercą, pirotechnikiem oraz organizował grupę o charakterze zbrojnym. ABW wpadła na jego trop ponoć dzięki śladom zostawionym przez Breivika w Polsce. Nasze służby dowiedziały się, że dokonał kilkudziesięciu próbnych eksplozji gdzieś gdzie diabeł mówi dobranoc. Ale dzięki ofiarności naszych szpicli został złapany i zostanie postawiony przed sądem a wraz z nim jego dwóch domniemanych wspólników.
Gdy powyższe wieści dotarły do mediów, dziennikarze dostali amoku. Zaczęły się wywiady z fachowcami od bezpieczeństwa, a wraz z nimi pytania o stan bezpieczeństwa kraju i gdybanie co by było, gdyby Polskiemu Breivikowi – Brunonowi Coś udało się wysadzić w powietrze wierchuszkę PO?
Odpowiem Wam drodzy dziennikarze, że byłby jeszcze większy burdel niż po rozbiciu Tupolewa. Konieczne stałyby się nowe wybory które w cuglach wygraliby różowi z PO i PSL oraz czerwoni z SLD i RPP (o ile by przetrwało bez rozkawałkowanego lidera), zaś tzw. prawica wzięłaby w kuper. Bo zamachu dokonał, antysemita, homofob, narodowiec i, jakby tego było mało, katolik. Ale zanim doszłoby do wyborów odbyłaby się jeszcze walka „na noże” o władzę w partiach. Wyobrażacie sobie jaką mielibyście pożywkę? Ile dodatkowej kasy wpadłoby wam w kieszeń za nadgodziny?
Kilka razy poruszyłem na tym blogu sprawę niezałatwionych spraw z okresu około okrągłego stołu. Ja tylko poszczekiwałem, ale dr Bruno nie wytrzymał i spróbował załatwić to po swojemu. Jemu się nie udało, ale przypuszczam, że znajdą się następni. Jestem tylko ciekaw ile z tego co kłapano w mediach jest stanem faktycznym, a ile to fakty medialne przygotowane przez specjalistów z rządu i co próbują przykryć, ujawniając całą sprawę 11 dni po schwytaniu niedoszłego zamachowca?
0 komentarze:
Prześlij komentarz