Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

wtorek, 13 listopada 2012

Odpowiedzialni?

listopada 13, 2012 Posted by Onufry Okowita , , No comments
W poprzednim poście napisałem, że winą za niemożność schowania noży przynajmniej świętując odzyskanie niepodległości można obarczyć wszystkich. To jednak tylko część stanu faktycznego. W rzeczywistości sprawa jest bardziej skomplikowana i została zakłamana już w okresie poprzedzającym obrady okrągłego stołu (tak wiem, że powinienem użyć dużych liter). A ołgać Polaków było wtedy niezmiernie łatwo. Podczas wojny i zaraz po niej wybito niemal osiemdziesiąt procent elity intelektualnej narodu. Niemcy, Rosjanie i UB postarali się, że odbudowa Polski nastąpiła w warunkach raczej mało sprzyjających rozwojowi intelektu. Socjalizm sprzyjał cwaniakom i kombinatorom. Rafał Ziemkiewicz zadał swego czasu pytanie: na czym polegał socjalizm? Jego odpowiedź jest jednoznaczna: 
Na pozbawieniu ludzi własności, wolności osobistej i wolności gospodarczej, oraz na zniszczeniu całej społecznej struktury opartej na rodzinnej własności, i na pracy własnych rąk. Wszystko to miało zastąpić, wedle wskazań Marksa i innych ponurych bandziorów, skoszarowanie społeczeństwa, poddanie go dyscyplinie i wepchnięcie w falanster własności „społecznej”, czyli tak naprawdę należącej do władców trzymanego za pysk społeczeństwa. Realizacji tego celu służyła cenzura, policja polityczna, przemoc.”
W okresie przejmowania władzy dawni działacze KOR-u a zarazem wyznawcy trockizmu Michnik, Kuroń i wolnomularz prof. Geremek zapałali nagle dziwacznym afektem do generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka oraz ich rzecznika Urbana. W efekcie tego i ciągłego powtarzania, że za Bugiem stoi czterdzieści dywizji Moskali wykombinowano grubą kreskę, a władzę przejęli ci, którzy związali się z koterią Michnika i tymi, których ochraniali. W niedzielę maszerowali na czele marszu, który wyruszył w niedzielę spod pomnika Józefa Piłsudskiego. Od tamtej pory z jednym wyjątkiem, kiedy wybory wygrali przywódcy Ciemnogrodu, ciągle trzymają władzę w garści i ciągle karmią łgarstwami całą resztę niezorientowanych.
Ci, którzy są zwolennikami Platformy lub socjalistów (i jeszcze dziwnym trafem dalej znoszą moją bazgraninę) zapewne się wzdrygną, bo znowu przywołam słowa Ziemkiewicza, z którym często się zgadzam (wyjątek to jego dziwne poważanie Balcerowicza). Otóż biorąc swego czasu udział w programie telewizyjnym i gdy prowadząca użyła określenia „naród polski”:
Siedząca z nami młoda pani doktor filozofii, na oko dwadzieścia parę lat, podskakuje i z miną pełną bezbrzeżnego obrzydzenia oznajmia: „ale ja bardzo proszę, nie używajmy takich określeń. To się przecież jak najgorzej kojarzy!”. 
Regularna, bezkrytyczna lektura „Wyborczej” robi swoje – byle cipcia, która pewnie nie wie, czym się różniło Monte Cassino od Monte Carlo, ma już wdrukowane w zwoje, że słowem „naród”, cóż dopiero samym narodem, trzeba się brzydzić, bo to coś podejrzanego.
Dobry Polak (swoją drogą, to też zwrot, którego nie wolno używać, bo się źle kojarzy) to taki Polak, który całkowicie odrzuca swą narodowość na rzecz kosmopolityzmu. A jeśli nie może się wylegitymować jakimś przodkiem w KPP lub organizacjach zbliżonych, to jedyną drogą uzyskania przez niego glejtu człowieka rozumnego jest publiczna aprobata dla stwierdzenia, że wszyscy Polacy, z wyjątkiem tych, którzy to publicznie przyznają, to ciemni antysemici.”
Wystarczy zresztą zerknąć do wczorajszej wybiórczej i komentarze postępowych osób zamieszczane na facebooku, aby dojść do wniosku, że są co najmniej dwie Polski. Do jednej zaliczają się wszyscy światli i tolerancyjni, do drugiej cała reszta. Co ciekawe druga strona zalicza siebie do prawdziwych Polaków i patriotów, a przeciwników określa o wiele dosadniej.
Ale wracając do naszych baranów, ten cały syf, który mogliśmy przeżywać w niedzielę zawdzięczamy architektom grubej kreski. Policjanci, których zawartość portfela zależy od decyzji podejmowanych przez koterię Tusku, sporo nauczyli się od swoich poprzedników z lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku. Ba, co poniektórzy w swojej gorliwości pokonali wielkich poprzedników z ZOMO tłukąc pałami dziesięciolatków, jakby brakło mocno podgolonych młodych ludzi w mocnych butach spod znaku ONR.
Nie waham się określić odpowiedzialnych za podzielenie Polaków określić mianem Boohachimono czyli tych, którzy stracili wszystkie osiem cnót: pobożność, szacunek, szczerość, zaufanie, sprawiedliwość, uprzejmość, prawość i wstyd.

0 komentarze:

Prześlij komentarz