Inwestygator Jego Królewskiej Mości imć Kacper Ryx. Takim to tytułem posługuje się główny bohater czterech powieści Mariusza Wollnego. Kacper Ryx został znaleziony w królewskim mieście Krakowie na progu szpitala u Duchaków w Święto Trzech Króli w połowie XVI wieku przez znakomitego medyka ojca Rocha. Niespokojny duch Kacpra i jego ucieczka z sierocińca zetknęły go w dzieciństwie z ludźmi działającymi poza prawem dzięki czemu nabył mnóstwa użytecznych umiejętności. Głównego bohatera poznajemy podczas jego studiów na krakowskiej wszechnicy gdzie zgłębia tajniki medycyny, a w wolnym czasie zajmuje się rozwiązywaniem zagadek kryminalnych jakich nie brakowało w jego czasach. Muszę tu wtrącić, że mimo iż Kraków podówczas liczył około 20 tys. mieszkańców, to życie i mienie człowieka było o wiele tańsze niż obecnie, a świat obfitował w przestępców wszelkiej maści.
Akcja owych czterech powieści toczy się w drugiej połowie XVI wieku, a na ich kartach przewija się cała grupa znanych po dzień dzisiejszy postaci. Kacper Ryx dzięki swoim niezwykłym umiejętnościom i zaletom charakteru może poszczycić się znajomością, a nawet przyjaźnią z mistrzem Janem Kochanowskim, Mikołajem Sępem Sarzyńskim, Łukaszem Górnickim, Janem Zamojskim, Stanisławem Żółkiewskim i Markiem Sobieskim. Szacunkiem obdarzyli go królowie Zygmunt August, Henryk Walezy i Zygmunt Waza, a król z żelaza Stefan Batory za przewagi przeciw moskiewskiej zarazie obdarzył go szlachectwem. Do wrogów mógł zaliczyć największego łotra tamtych czasów Samuela Zborowskiego i samego diabła Stadnickiego. Galerię postaci uzupełniają mistrz Twardowski, Mikołaj Rej, Szymon Szymonowic, Maksymilian Habsburg i wielu innych.
O powieściach tych nie można powiedzieć, że są napisane doskonale. Zdarzają się dłużyzny, ale i niekiedy akcja pędzi niczym japoński pociąg. Czasem pojawiają się zbędne i wyprowadzające z równowagi powtórzenia, ale to wszystko można wybaczyć. Bowiem cztery książki o przygodach Kacpra Ryxa w sposób wyśmienity przybliżają nam schyłkowy okres złotego wieku. Po lekturze odniosłem wrażenie, że poziom mojej wiedzy o szesnastowiecznym Krakowie poszybował pod chmury. Poza tym nabrałem niepowstrzymanej ochoty aby nabyć wiersze poetów przewijających się przez karty powieści. Kolejnym plusem są świetnie zarysowane postacie. Dzięki temu mojej lekturze często towarzyszył rubaszny rechot, tudzież liczne bluzgi skierowane ku licznym szubrawcom. Zatem szczerze polecam!!!

0 komentarze:
Prześlij komentarz