Najpierw był ponoć cenionym dziennikarzem muzycznym. Potem zyskał popularność dzięki niewymownie inteligentnym programom w prywatnej telewizji. Następnie znalazł się w gronie redaktorów „Polityki” gdzie dosrywał znanym z tego, że są znani. Mowa o Jakubie Wojewódzkim. Nie będę ukrywał, że poważam go jeszcze mniej niż Macieja Stuhra. Więc nic dziwnego, że ucieszył mnie jego tekst opublikowany w 47 numerze „Newsweeka”. Przeczytałem i skomentowałem. Fragmenty pogrubione to cytat.
Czasami się zastanawiam, czy największą karą, jaką wymierzyła nam historia, nie jest kara wolności. Bo ona tutaj, między Mierzeją Wiślaną a Giewontem, zajebiście miesza ludziom w głowach. Wolność jest jak atrakcyjna, długonoga, cycata laska. Przy niej głupiejemy.
Z tego co pamiętam od 1918 roku do dziś Polska była wolna właściwie tylko w okresie międzywojennym i od wycofania wojsk sowieckich do podpisania przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego traktatu akcesyjnego. Czyli Polacy według Wojewódzkiego nie głupieli, nie licząc zaborów, jedynie podczas okupacji niemieckiej i sowieckiej. Przystąpienie do Wspólnoty, to dla Wojewódzkiego i całej masy Polaków mało ważny incydent, który nie ograniczył niezawisłości naszego kraju. Zatem rodzi się ciekawy precedens. Mimo utraty niezawisłości, ciągle jesteśmy wolni, albo zaznaliśmy atrakcyjnej, długonogiej, cycatej laski i zgłupieliśmy dla niej do cna i nawet jak wycięła nas w pysk, to zdurnieliśmy jeszcze bardziej, bo wydaje się nam, że to znowu gra wstępna.
Staliśmy się dla Europejczyków specyficznym, odrębnym gatunkiem człowieka. Kiedyś cała Europa gotowa była wieszać sztandar Solidarności jako flagę wolności, nadziei i triumfu. Dziś, a wielu moich przyjaciół pracuje w Parlamencie Europejskim, na każde hasło z Polską w tle reaguje się kłopotliwym grymasem. (…) Zarzucają nam negatywną nieprzewidywalność i brak umiejętności jednoczenia się wokół działań pozytywnych.
Panie Wojewódzki, pańscy przyjaciele niezbyt dobrze odczytują symptomy. W latach 1939 – 1944, gdy do niemieckiego okupanta z trupią czaszką na czapce dochodziły wieści o akcji partyzantów, wykrzywiał taki z pogardą pysk i wyrzucali z siebie potok wyzwisk, z których polskie świnie były najdelikatniejsze. Wtedy Polacy nie jednoczyli się w poddaństwie wobec panów w podkutych buciorach, dzisiaj niektórym to również niespecjalnie w smak. To i krzywią twarzyczki wystające z opinających karki koszul i krawatów.
Z Polakami jest jak z islamem. Islam to podobno całkiem przyzwoita religia, a jednak fundamentaliści robią z niej oręż do gnębienia innych. I tak jest z nami. Jesteśmy w miarę sensownym społeczeństwem, ale narodowi fundamentaliści robią z własnej miłości do ojczyzny oręż do gnębienia pozostałych. I albo się, bracie, dostosujesz do obecnie panującego poziomu wzruszenia, albo z ciebie bęcwał i element obcy.
No tak. Społeczeństwem jesteśmy sensownym, ale narodem do bani. Albo Polaku patrioto dostosujesz się do standardów politycznej poprawności, albo jesteś burak, narodowiec, a nawet faszysta. Im bardziej pragniesz tej cycatej laski, tym bardziej głupiejesz!
Zatraciliśmy coś, co tak cudownie nazwała Marysia Peszek. Patriotyzm małych spraw. Nie barykady, ale swojej ulicy. Nie powstania, ale podatków. Nie odsieczy, ale współpracy.
Tego to kompletnie nie kumam. Co ma wspólnego patriotyzm małych spraw z podatkami, swoją ulicą i współpracą? Czy Europejczyk Wojewódzki wie jak dużo podatków ściąga państwo z robotnika z pensją brutto 3 tys.? Który wydaje wszystko i zostaje bez oszczędności? Do kasy Państwa idzie ponad 2 tys. Więc jeszcze oprócz tego ma współpracować i być patriotą swojej ulicy?
Przeraża mnie, że olejem, który napędza zarówno świat polityki, jak i show-biznesu jest nieskrępowana, organiczna nienawiść. Stajemy się ludźmi zniewolonymi agresją. Tabuny zdziczałych pismaków szabrują prywatność ludzi mediów, filmu, rozrywki, wymierzając im – rzekomo w imię oczekiwań tłumu – stosowną karę za przywilej popularności.
Ależ nie rzekomo. Przypadłością maluczkich jest ciekawość. Warto zadać sobie panie Wojewódzki pytanie: co jest ciekawszym widokiem, Iksiński zza ściany, który znowu nie mógł trafić kluczem do zamka i spał pod drzwiami, czy cycki byłej prezydentowej francuskiej albo goła dupa wychodzącej z limuzyny Muchy? I pewnie jedna przypadkiem świeci cyckami na balkonie, a druga przypadkiem nie włożyła majtek na kolejny jubel celebrytów?
Kiedy myślę Polska, to widzę Kościół tkwiący głową w 750 stronach prozy Umberta Eco. Widzę niesmak piany zlizywanej z kolan, krępującą już chyba wszystkich seksualną dwuznaczność i widzę medialny knebel dla księdza Bonieckiego. Widzę grupę facetów, którym coraz częściej słowo „Betlejem” myli się z Bentleyem. Widzę mitologiczny blef wymagający reanimacji, bo zmiecie ich nie własna hipokryzja, ale mądrość nadchodzących pokoleń. Dla których dogmatyzm to absolutny zakaz myślenia. A oni tego nie lubią.
W tym jednym częściowo się zgodzę z pańskim sądem. Częściowo, bo nie oglądając telewizji i czytając, sporadycznie wprawdzie, „Tygodnik Powszechny” mam księdza Bonieckiego do syta, zaś nadchodzące pokolenia wcale nie będą myślały więcej. O to staracie się wspólnie. Wy eurosocjaliści i kler.
Kiedy myślę Polska, to zastanawiam się, ile razy po publikacji tego tekstu usłyszę na ulicy: „Nie podoba ci się Polska, to wypierdalaj”. Ilu akwizytorów jedynego właściwego modelu patriotyzmu weźmie mnie na celownik. Ile razy palce na klawiaturach moich rodaków internautów najchętniej sięgną znowu po litery: ż-y-d albo p-e-d-a-ł.
I tu się acan mylisz. Nie przyszło mi do głowy abyś wypierdalał. Ani żeś żyd czy pedał. Masz acan krótki rozumek i szczekasz jak ci zagrają. Wygłupy nie spowodują, że będziesz młodszy. Rynsztokowa mowa, której od acana pożyczyłem, nie spowoduje, że będziesz acan bardziej swojski. A takie publikacje jak ta, pozostaną w pamięci czytających mniej więcej tyle ile kolejny program czy reklama.
Tyle komentarza. Wiem, że dziurawy on i niezbyt logiczny, ale i artykuł niezbyt wysokich lotów. Z czym oczywiście możecie się nie zgodzić i nie zdziwię się, że do części z Was trafią słowa Jakuba Wojewódzkiego. W końcu on taki nowoczesny!
0 komentarze:
Prześlij komentarz