Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

niedziela, 2 grudnia 2012

Zmiany w "Uważam Rze"

grudnia 02, 2012 Posted by Onufry Okowita , , , No comments
Jutro ukaże się nowy numer „Uważam Rze” z nowym redaktorem naczelnym. Dotychczasowy naczelny Paweł Lisicki został odwołany przez właściciela Grzegorza Hajdarowicza dlatego, że... Właściwie to jest tyle sprzecznych opinii, że ciężko dojść z nimi do ładu. Nie będę kombinował tylko przytoczę wypowiedzi dwóch cenionych przeze mnie publicystów: Rafała A. Ziemkiewicza i Tomasza Sommera.
Rafał A. Ziemkiewicz:
W czasie, gdy redaktorem naczelnym "Rzeczpospolitej" był Paweł Lisicki (pierwszy i ostatni na tym stanowisku redaktor od czasów Dariusza Fikusa, za kadencji którego sprzedaż i dochody gazety rosły) spółka Mecom, większościowy właściciel, wielokrotnie występowała z propozycją odkupienia od skarbu państwa pozostających w ręku ministra 49 proc. udziałów. Rząd PO zablokował tę transakcję, zawartą w ostatnich tygodniach rządów PiS. A następnie konsekwentnie odmawiał sprzedaży mniejszościowego pakietu brytyjskiej firmie. Wykorzystywał też ów mniejszościowy pakiet do blokowania wszelkich poczynań Mecomu, paraliżowania rozwoju spółki, prowadził nieustanną obstrukcję, naciskając na różne sposoby na zastąpienie redaktora naczelnego kimś wskazanym przez władzę. Te fakty, zasadnicze do zrozumienia, co stało się z "Rzeczpospolitą" i "Uważam Rze" są pomijane w licznych ostatnio artykułach na temat p. Grzegorza Hajdarowicza (np. w tygodniku "Polityka"), gdzie sugeruje się, że wszedł on w posiadanie spólki "Presspublika" bo nie bylo innych chętnych. Jest to kłamstwo.
Ostatecznie zniechęcony Mecom zwinął interesy w Polsce, sprzedając swój pakiet wspomnianemu p. Hajdarowiczowi - jak się niedawno okazało, bliskiemu znajomemu p. Grasia, którego Donald Tusk wybrał na swego bliskiego współpracownika oraz na rzecznika i twarz swego rządu; skądinąd nader symbolicznie, gdyż polityk ów ma na sumieniu stwierdzone przez prokuraturę (i natychmiast umorzone) fałszowanie dokumentów spółki we władzach której zasiadał oraz kłamliwe zeznania, składane pod przysięgą. Wedle wiedzy ujawnionych przez prasę, p. Hajdarowicz zapłacił Anglikom pieniędzmi z kredytu od p. Czarneckiego, swego czasu zdemaskowanego przez "Rzeczpospolitą" jako były konfident SB. Natomiast udziały od Skarbu Państwa otrzymał na kredyt, którego udzieliło mu będące formalnym właścicielem owych udziałów - i zarazem wyłączną własnością Skarbu Państwa - przedsiębiorstwo PW Rzeczpospolita. Jak podał tygodnik "Wprost" w chwili obecnej p. Hajdarowicz "dopina" z Ministrem Skarbu transakcję, na mocy której kupić ma PW Rzeszpospolita, któremu winien jest 60 milionów złotych, za 20 milionów. Informacja ta nie została zdementowana, jakkolwiek przedstawiciele rządu usiłowali osłabić jej wymowę zapewnieniami, że "zobowiązania finansowe zostaną wyegzekwowane" (ale w takiej sytuacji jak i na rzecz kogo?).

Tomasz Sommer:
I muszę postawić tezę zupełnie inną niż wszyscy. Redakcja została wymieniona najprawdopodobniej z przyczyn finansowych.
Myślę, że jestem w stanie oszacować koszty wydawania takiego pisma. Rok temu zajmowałem się powstawaniem tygodnika „Wręcz Przeciwnie” właśnie od strony finansowej. Myśleliśmy o takiej inwestycji od dłuższego czasu i nie ma co ukrywać, że pojawienie się „Uważam Rze” nasze plany w jakim sensie pokrzyżowało. Zwłaszcza, że było to pismo za 2,90 zł.
Przeliczyłem wtedy koszty wydawania tego tygodnika przyjmując za podstawę warunki jakie nam udało się wynegocjować (druk na pewno mieliśmy w podobnej cenie, prowizje dystrybucyjne mogli mieć minimalnie lepsze, ale też i gorsze) i wyszło mi, że przy jego parametrach właściciel dokłada do interesu minimum pół miliona złotych miesięcznie (bez uwzględnienia wpływów z reklam oraz kosztów redakcyjnych – ich po prostu nie znałem). Pismo podniosło cenę na 3,90 dopiero kilka miesięcy temu, co moim zdaniem zaledwie pokrywa koszty druku, a trzeba też pamiętać, że pewien spadek sprzedaży pisma jednak nastąpił. Wynika z tego, że właściciel dołożył do interesu przez pierwsze 14 miesięcy minimum 7 milionów, a być może dokładał także później.
Co ciekawe teza o tym, że właściciel pisma „chodzi na pasku rządu” nie znajduje potwierdzenia w ilości reklam znajdujących się w „Uważam Rze”. Nie pojawiły się tam masowo państwowe reklamy, które być może uratowały by tę redakcję.
W każdym razie gadanie o wolności słowa – znalazłem kuriozalną wypowiedź Cezarego Gmyza, że Jan Piński jest zły bo na Nowym Ekranie publikowano teksty… antysemickie – nie ma żadnego sensu, bo po pierwsze Piński jest jeszcze bardziej opozycyjny niż dotychczasowa, propisowaska redakcja, a po drugie ona też stosowała się przecież do zasad politycznej poprawności.
A na to wszystko nałożyła się jeszcze awantura związana z organizowaniem innego pisma przez część redakcji. Właściciel słusznie nie chciał tego tolerować. Charakterystyczne zresztą, że to pismo wcale nie jest wydawane przez dziennikarzy, tylko przez duży koncern, który ostatnio sponsoruje także lewicowy „Przegląd”.

Trzeba poczekać do jutra i się przekonać. Ciekawi mnie kogo udało się Janowi Pińskiemu zaprosić do grona redakcyjnego. Jedno jest pewne. PiS dostał solidny podbródkowy, bo nowy naczelny co najmniej nie lubi „socjalistycznej prawicy”. Czekam, czekam...

0 komentarze:

Prześlij komentarz