Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

sobota, 29 grudnia 2012

Kto rozdaje karty?

grudnia 29, 2012 Posted by Onufry Okowita , , No comments
Wczoraj napomknąłem, że jednym z czynników odpowiedzialnych za tragiczną sytuację Grecji, Hiszpanii i Portugalii oraz kiepską Włoch i Polski jest wygodnictwo i technologia. Uważny czytelnik bez problemu znajdzie mnóstwo dziur w moim toku rozumowania, więc dzisiaj pozwolę obie dorzucić jeszcze jedną cegiełkę do próby zidentyfikowania czynników odpowiedzialnych za cały ten syf. Proszę jednocześnie wszystkich tych, którzy uważają teorie spiskowe za zwykłe brednie o odpuszczenie sobie lektury dzisiejszego wpisu, bo właśnie niedawno taka teoria przyszła mi do głowy i zamierzam się teraz nią podzielić. W pierwszy dzień świąt odwiedził mnie mój najlepszy druh i wymieniając uwagi doszliśmy do konkluzji, że ktoś czuwa nad tym abyśmy bawiąc się ekskrementami sądzili, że to wypasione klocki lego.
Ano gdy spojrzymy kilka lat wstecz i weźmiemy w ręce gazety sprzed pięciu czy sześciu lat, znajdziemy w nich słowa zachęcające do wyjazdu w kierunku cieplejszych regionów Europy. Duże zarobki i świetlane perspektywy towarzyszyły emigrantom przez kilka lat boomu wywołanego pieniędzmi z Unii wydawanymi na infrastrukturę, budownictwo i jeszcze kilka innych celów. W Polsce w latach 2007 – 2012 miały one nazwę funduszy spójności. Nie wiem jak działało to w Grecji, Hiszpanii i Portugalii, ale sądzę, że podobnie jak w Polsce. Aby uzyskać dotację na roboty publiczne (np. budowę szosy) należało złożyć wniosek i zapewnić wkład własny. W rzeczywistości kasa z Unii nie spływała od razu, więc aby zacząć inwestycję należało wydłubać skądś pieniądze. Zatem miejscowa władza uderzała po prośbie do banku i roboty publiczne mogły się rozpocząć. Jako, że chętnych na pożyczki było wielu, banki zacierały łapki i liczyły przyszłe zyski. Aby obsłużyć wszystkie sprawy papierkowe władze zatrudniały nowych ludzi w administracji i koszty rosły. Początkowo nikt się tym nie przejmował, ludzie zarabiali wystarczająco aby pomyśleć o kredytach hipotecznych, więc banki miały kolejny powód do świętowania. Tymczasem inwestycje się skończyły, pieniądze z Unii pokryły wydatki tylko w części a kredyty trzeba spłacać. Skończyła się robota dla budowlańców, zmalały obroty firm kooperujących z firmami budowlanymi, więc mnóstwo ludzi poszło na bruk. Banki zadrżały w posadach, gdy tysiące ludzi przestały spłacać kredyty i okazało się, że publiczni kredytobiorcy również byli w tarapatach.
Człowiek popełniający błąd musi zań płacić, podobnie firma budowlana natomiast bankom nie można dać upaść. Tak przynajmniej myślą urzędnicy unijni. Banki nie mogą upaść, bo – i tutaj pojawia się moja teoria spiskowa – ich właściciele do spółki z wierchuszką unijną obmyślili cały plan. Doprowadzić na krawędź bankructwa słabe ekonomicznie kraje i przekonać, że musi powstać jedno państwo. Zostaje tylko pytanie: kto w nowej Europie będzie rozdawał karty?

0 komentarze:

Prześlij komentarz