Na blogu Libertarianki (cały tekst tutaj ) wyczytałem, coś co przypomniało mi jedną z nowelek Kurta Vunneguta. Poniżej cytat z bloga:
„Otóż dla umysłu lewaka informacja, że istnieje nierówność oznacza, że należy coś z nią zrobić. Dzieje się tak ponieważ lewak uwielbia porządkować świat tak, aby dopasować go do pewnego ideału (ten ideał nie jest oczywiście wspólny dla całego lewactwa). W dodatku lewak podejrzewa nie-lewaka o taki sam sposób myślenia. Więc jeżeli mówisz „to bardzo źle, że ci ludzie głosują. Dla wszystkich byłoby lepiej, gdyby zostali w domu w dzień wyborów”, lewak natychmiast myśli „Aha, chcesz zabrać ludziom prawo głosu!”. W sytuacji odwrotnej, jeżeli powiesz, że nie jest potrzebna żadna państwowa polityka narkotykowa, lewak powie „Chcesz, żeby ludzie ćpali!”. Nie rozumie on samej idei wolności, dlatego zawsze interpretuje wypowiedzi wolnościowca opacznie. Jeżeli uważasz, że coś powinno być dozwolone, on będzie Cię oskarżał o popieranie tego, jeżeli coś oceniasz krytycznie - będzie uważał, że chcesz tego zabronić.”
W tego typu myślenie doskonale wpisują się feministki obojga płci (samego mnie dziwi, że niektórzy nosiciele penisów się za feministów uważają), a najmocniej te wyznające ateizm, które na dodatek są owładnięte ekologizmem. Po pierwsze walczą z męskimi szowinistycznymi świniami na każdym niemal polu. Przykładem może być choćby opisana w poprzednim wpisie próba zakazania używania niewieścich „krągłości” do reklamy szybkich aut. Chcąc przywrócić wartość wszystkim kobietom, pozbawią znaczną ich liczbę możliwości całkiem niezłego zarabiania. Tego rodzaju fakty do przeintelektualizowanych tekstów publikowanych w kobiecej i lewackiej prasie raczej nie przenikną bo nie są poprawne politycznie. Rozsądnego człowieka musi również dziwić to, że środowisko feministyczne popierając lobby „męskich” homoseksualistów, jednocześnie krzyczy o prawie kobiety do orgazmu. Gdy takie dwie poprawne politycznie grupy połączą swoje siły są zdolne do przeforsowania nawet najbardziej idiotycznych zarządzeń. Przykładem może być decyzja władz Amsterdamu, które postanowiły przesiedlać do kontenerowych gett na przedmieściach osoby znane z niechęci do gejów, lesbijek oraz cudzoziemców. W związku z tym decyzją administracyjną wyrzucona z własnego domu może być nie tylko pojedyncza osoba ale również cala rodzina jeśli tylko postawę antygejowską stwierdzi się choćby u dzieci. Nowe przepisy mówią że kto uprzykrza życie homoseksualistom, stosuje wobec nich mobbing, tyranizuje ich, obraża, ten zostanie przymusowo przesiedlony na okres przynajmniej sześciu miesięcy. Czas ten ma być przeznaczony na zmianę „nieodpowiednich” poglądów pod czujnym okiem pracowników urzędów socjalnych.
Czy polscy parlamentarzyści pójdą za przykładem amsterdamskich rajców? Bez wątpienia feministki, homoseksualne lobby i część ugrupowania biłgorajskiego filozofa (ta nastawiona pro europejsko) będą dążyć do ich przekonania. Mam więc dla nich propozycję. Przeczytajcie uważnie opowiadanie „Harrison Bergeron” Kurta Vonneguta. Może to wam przejaśni w zakutych łbach.
0 komentarze:
Prześlij komentarz