Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

sobota, 12 stycznia 2013

Sens i logika

stycznia 12, 2013 Posted by Onufry Okowita , , , , 2 comments
Opinia publiczna na pstrym koniu jeździ. Czasem wystarczy tylko jedno wydarzenie, aby owa hydra milionogłowa zmieniła zdanie. Najjaskrawszy chyba przykład to katastrofa smoleńska. Przed wypadkiem bracia Kaczyńscy doczekali się porównania do kartofli, zaś prezydent zyskał grono „wielbicieli”, którzy wyczekiwali niecierpliwie na każde potknięcie, aby je nakręcić, zrobić zdjęcie, opisać i wyśmiać. „Spieprzaj dziadu”, „małpa w czerwonym”, „borubar” czy „Irasiad” zrobiły w mediach tradycyjnych oraz w sieci niebywałą karierę. Przyznać trzeba, że czasem ułatwiał robotę merdiom proeuropejskim np. siadając podczas uroczystego koncertu na dwóch krzesłach, trzymając grzecznie ręce na stole podczas swoich orędzi czy przybierając tzw. godny wyraz twarzy. Prezydentowa też czasem coś dorzuciła, jak choćby chrzcząc kupione od Amerykanów F-16 nadając im miano „jaszczembi”. Ale wystarczyła katastrofa, gdy jeszcze wczorajsi wyśmiewacze zmienili się w apologetów.
W sumie nie powinno mnie to dziwić, skoro swego czasu przed drugimi wyborami prezydenckimi Polacy odpowiedzieli w sondażu, że Kwaśniewski jest wyższy od Olechowskiego, podczas gdy w rzeczywistości mógłby mu przejść pod pachą, zaś wykształcony jest lepiej niż kandydat z profesurą. Ci sami ludzie, którzy gremialnie wsiedli na JKM po jego wpisie na blogu o paraolimpiadzie i wizycie w programie Lisa, mówią do swoich drugich połówek, dzieci, znajomych czy obcych, którzy im nadepnęli na odcisk: debilu, kretynie, downie czy kaleko. Gdzie tu sens i logika?
Specjaliści od manipulowania opinią publiczną doskonale wiedzą, że w przypadku opinii publicznej o jakichkolwiek sensie czy logice nie może być mowy. Mieli świetnych nauczycieli jeszcze w czasie komuny. Zwrócił na to uwagę Kisiel w swoich „Dziennikach”, pisząc: „Powtarzanie w kółko tego samego, choćby to była kompletna bzdura, daje w końcu jakiś skutek – wiedział coś o tym Józef Goebbels, wiedzą i nasi redaktorzy”, albo: „Jak oni nieprawdopodobnie lekceważą i ogłupiają społeczeństwo: mając w ręku wszystkie środki przekazu mogą w każdej chwili zacząć lansować jakąś bzdurę i każdej chwili zaprzestać (…). Słowo, jego merytoryczna treść są tu niczym – używa się ich dla celów taktycznych”.
Celują w tym zwłaszcza, podobnie jak to miało miejsce w przeszłości, socjaliści. Również w takim kraju, który do niedawna był uosobieniem wolności, czyli USA. Najpierw ustanawiają strefy, w których nie można nosić broni (tzw. gun free zone), a potem dziwią się gdy jakiś furiat wpadnie tam wuzbrojony po zęby i zrobi masakrę. Bowiem Wbrew pozorom ci mordercy nie są kompletnymi wariatami i wybierają na miejsce ataku takie właśnie „zdemilitaryzowane strefy”, zaś liczba ofiar daje argument do ręki lewackim demagogom. Bo przecież nieuzbrojonego, żyjącego w pokoju przechodnia nie zaatakują, prawda? Bo wszyscy przestępcy używają broni kupionej na własne nazwisko, nieprawdaż? Zaś człowieka nie da się ubić przy pomocy siekiery, młotka, noża, maczety, saperki, łopaty, łapki, łomu, klucza francuskiego, śrubokręta, buta, pięści, sznurka, drutu, cegły, bruku, kamienia, konaru, itd., itp. A może trzeba również wprowadzić zezwolenia na te urządzenia?

2 komentarze:

  1. Najpotrzebniejsze byłoby zezwolenie na rozum i posiadanie własnego zdania...
    Pan C.

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak, ale do kogo podanie skierować?

    OdpowiedzUsuń